Jejku jak ja się cieszę z przyjazdu mojej przyjaciółki.Wstałam o 11, przygotowałam jej pokój. zrobiłam obiad i teraz czekam na Łukasza z którym mam jechać na lotnisko.Jego nie ma i jeszcze jakąś godzinę nie będzie, no zajebiście co ja mam tu robić ?!W tym momencie nie spodziewanie podjechał samochód kuzyna.Pewnie skończył wcześniej trening.
-Jestem- krzykną zamykając drzwi z hukiem.
-Słysze przecież, czemu tak wcześnie?
- Trening nam się szybciej skończył.
-O ugotowałaś obiad, ale jestem głodny.
-To sobie wieź.
Podczas gdy Łukasz jadł obiad postanowiłam zadzwonić do Justyny i zapytać czy jest na lotnisku i takie tam duperele.
-Dobre było.Zapytałam wchodząc do kuchni.
-Pysne!
-Jak tam na treningu, czemu nic nie mówisz.
-Masakrycznie było. Lewandowski cały zdołowany. Dziewczyno wiesz co ja przez ciebie przeszedłem. Cały czas tylko słyszeliśmy "Ale ja ją kocham"
-Debil, jak mnie kocha to niech pokaże na co go stać.Nawet zadzwonić nie raczył i to ma być miłość ? kurwa no nie wierze.
-Juluś przestań on płacze za tobą a ty go tak traktujesz co on ci takiego złego zrobił co ?
-Nic. Wywrzeszczałam.
-Ej ale na pewno ?
I tutaj zaczyna się poważna rozmowa której nie lubie ale cóż zrobić.
-Nie to nie chodzi o to czy on mi coś zrobił czy nie, Ja po prostu boję się angażować, nie chce by ktoś poczuł się tak zraniony jak ja. Jak wszystko już opadnie ,i on przestanie mnie kochać to jest szansa że się zaprzyjaźnimy.
-Ale ty go kochasz?
-Łukasz skończ. I chodź jedziemy na lotnisko bo nie chce się spóźnić.
O 16 20 byliśmy na lotnisku samolot miał przylecieć o 16.30 Nie obejrzeliśmy się a grupka ludzi przechodziła przez odprawę. I wtedy zauważyłam przyjaciółkę szła smutna i przygnębiona poderwałam się na równe nogi i podbiegłam do niej wyściskałam i podeszliśmy do Łukasza.
-Łukasz Justyna , Justyna Łukasz.
-My się znamy. Powiedział ze swoim uśmiechem kuzyn.
Bagaż włożył Łukasz i wsiedliśmy do pojazdu.Ja siedziałam z tyłu z Justyną zobaczyłam że po policzku spłynęła jej łza.Tak bardzo mi jej szkoda doskonale wiem co przechodzi teraz.
-Nadal cię to boli.Powiedziałam błyskotliwie.
-Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo.
-Kochana faceci to świnie tego nie zmienisz.Powiedziałam posyłając jej miły uśmiech.
-Ej ja tu jestem.Odezwał się kierowca.
-Stul pysk, i jedź do sklepu.
Podjechaliśmy do sklepu typu polskiej biedronki i ruszyliśmy na zakupy : wszystko na poprawienie humoru : Wino, czekolada,nutella, lody, czipsy, i inne smakołyki.
Przyjechaliśmy do domu, Łukasz wziął bagaż a ja z Jusi nasze zakupy które zaniosłyśmy prosto do salonu. wybiła 18. więc pasowało by pogadać ale najpierw grzecznie wyproszę Łukasza.
-Ej Łukasz czy twój przyjaciel nie ma przypadkiem problemu jedź do niego, NA Noc Bo Będzie Płakał!
-Rozumiem ,rozumiem już się zmywam.
Oczywiście Justyna nie była by sb gdyby nie zapytała o co chodzi, powiedziałam jej wszystko i otworzyłam wino. Piłyśmy jadłyśmy , Rozmawiałyśmy , pocieszyłam przyjaciółkę i chyba było już ok.
***
Rankiem do mojego pokoju wdarł się piękny zapach parzonej kawy. Oho ranny ptaszek wstał.
Zeszłam z łóżka i
poszłzm na dół , nigdy bym się nie spodziewała że spotkam tam Łukasza i Justynę pijących kawę i jedzących śniadanie- omlety mmm.
-Cześć wam. Powiedziałam z bananem na twarzy. Dla mnie też znajdą się takie pyszności ?
-Oczywiście siadaj i jedz.I władowała mi jedzonko.
Po śniadaniu poszłam wziąć prysznic i się przebrać.
-Wiem!
-co ?
-Idziemy na zakupy ,ale takie wiesz prawdziwe zaszalejemy !
-No yy nie jestem pewna.
-Nie marudź idź się przebrać i kaman!
Zaaaszalałyśmy kupiłyśmy sukienki, spodnie szorty i wgl.Daawno nie byłam na takich zakupach rzeczy wiście to uspokaja!Nie ważne że długo nam to zajęło takie tam 4h.Dobrze jest. Padnięte z rękami uginającymi się pod ciężarem ciuchów wpadłyśmy do domu nawet nie zauważając że mamy gościa.Pośmigałyśmy na góre i odstawiłyśmy nasze zdobycze.
-Julka zejdź na dół ktoś chce z tobą rozmawiać. natychmiast domyśliłam się o kogo chodzi.
Zeszłam na dół gotowa na rozmowę z nim.
-Cześć. Zaczął.Możemy po rozmawiać ?
-Cześć. Tak ale chodź do ogrodu wskazałam ręką na drzwi.
Wyszliśmy do ogrodu i usiedliśmy na ławeczce.
-No to morze ty zacznij , co chciałeś mi powiedzieć?
-Chciałem cię przeprosić nie wiedziałem że to jeszcze dla ciebie za wczesnie.
-No to już wiesz. Wiem doskonale jak to zabrzmi ale zostańmy przyjaciółmi.
-Dobrze. Zgodził się i dotkną delikatnie moją dłoń.
Po krótkiej rozmowie weszliśmy do środka, a tam trajkotali jak zawzięci nasi "przyjaciele"
-Stop , stop! o co chodzi?
-No bo ja mam taki pomysł.
-Chciałeś powiedzieć my mamy.
-Oj do rzeczy.Wtrącił się Robert.
-No to do rzeczy. Zaczął Łukasz . No po prostu pomyśleliśmy że mogli byśmy całą czwórką albo jeszcze z Marco i Mario wyjechać na 2 tygodnie nad morze- mamy przecież wolne!
-Yy no nie jestem pewna czy to dobry pomysł.
-Proszę cie zgódź się , Fajnie będzie.Zachęcał mnie mój "przyjaciel"Robert.
-No dobra.
-No to załatwione wyjeżdżamy po jutrze!
-Chwila chwila ale tak właściwie to gdzie jedziemy?
-Barcelona?
-No teraz to nie mogę się nie zgodzić wiecie dobrze że im kibicuje.ale trzeba bilety kupić hotel. i wgl.
-Bilety kupione. z za komputera powiedział Łukasz .
-Hotel też dodała Justyna.
-No to nie pozostało nam nic innego jak się spakować. Powiedział Robert.
-Wiesz mamusia cię na pewno nie spakuje.
-nie bądź taka mądra.`wystawił mi język`
-Jak dzieci jak dzieci.`stwierdziła justyna`
-Ahooj przygodo krzykną Łukasz.
-Dobra to ja spadam bo przecież mama mnie nie spakuje `wystawił mi język`
-cześć pożegnaliśmy wszyscy 'przyjaciela'
Już po chwili siedzieliśmy przy stole rozmawiając o wyjeździe, tak naprawdę bardzo się ciesze na ten wyjazd, akurat kupiłyśmy sobie fajne ciuchy.
_________________________________________________________________________
To już drugi dzisiaj <3 mam nadzieje że was tym nie zanudziłam ale w następnych rozdziałach bd się działo.I mam jedno pytanko: Czy woleli byście aby Julia i Robert byli razem czy nie ? bo w sumie to bardziej mam pomysł na tak ale chce się kogoś poradzić :D Do następnego :* Pozdrawiam :D
niedziela, 11 listopada 2012
Osiem
Obudziłam się wcześnie rano o 7. Śnił mi się TEN moment wszystko wróciło, wróciło ze zdwojoną siłą .O nie! Koniec z tym!Czas pokazać prawdziwą JA , silną , nie zależna,wygadana. Nie pozwolę skrzywdzić się żadnemu Facetowi, tym razem to JA dyktuje warunki. Po tych rozmyśleniach podeszłam do szafy wyjęłam moje Vansy szorty nabijane ćwiekami i czarną koszulkę zrobiłam makijaż i pewna siebie, odmieniona nowa JULIA zeszłam na dół, Zrobiłam sobie kawę i poszłam oglądać tv.Siedziałam tak sama do czasu aż raczył ruszyć dupsko z łóżka mój kuzyn.Zeszedł do kuchni zrobił sobie kawę i przyszedł do salonu.Staną w progu i rzekł.
-Czeeść Julaa, ale yy co ci się stało ?
- Siema, nic.
- nigdy się tak nie ubierałaś nie malowałaś i tp.
- Ale czy ja zawsze muszę chodzić w słodziutkich sukieneczkach i balerinkach ?Nie Kurwa nie muszę a poza tym kreski na oku to nie makijaż idioto !
-Dobra młoda nie denerwuj się tak złość piękności szkodzi.Co dziś jemy na obiad ?
-Nie wiem zamów coś.
- Pizza ?
- morze być.
I w tym momencie zadzwonił mój telefon.Zobaczyłam na wyświetlacz na którym widniał napis " Justyna dzwoni" Borze Moja Justynka ?Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od podstawówki w Liceum coś araczej ktoś to zepsuł ale po mimo to wiedziałyśmy że mamy w sobie wsparcie.
-Julia ? zapytała cicho moja przyjaciółka
-Tak to ja! niemalże wykrzyczałam,po drugiej stronie usłyszałam cichy płacz.
Co się stało.
- nic. Powiedziała przez łzy.
- Jak to nic przecież słyszę że płaczesz co się stało mów!
-Julaa ale ja nie chce cię swoimi kłopotami obarczać.
-Twoje kłopoty są moimi kłopotami- Pamiętasz ?
- tak ale.
-Żadnego "ale".
- No dobrze `wzięła głęboki wdech`. Dzisiaj jak zwykle rano zadzwoniłam do Konrada.Jeden sygnał , drugi, ktoś odebrał, ale tym kimś nie był ON!Jakaś laska odebrała rozumiesz?No to resztką sił panując nad sobą pytam czy nie ma go w pobliżu na co ona " Kochanie jakaś laska do ciebie dzwoni , a on na to " dobra daj ten telefon i potem zakończymy co zaczęliśmy". Wziął od niej słuchawkę i mówi do mnie."Przestań do mnie dzwonić, dla mnie się nie liczysz.`zaczęła płakać`Z nami koniec!. Nawet nie miał odwagi mi tego powiedzieć w twarz rozumiesz?
-Justyś nie płacz ! Nie jesteś warta takiego Dupka, to Idiota. Wiem mam genialny pomysł !
Przyjedź tu do mnie ! Tzn do mnie i do Łukasza bo z nim mieszkam ale znasz go !
-Nie Julka muszę sobie sama poradzić nie mogę zwalać się wam na głowę.
-Możesz a nawet musisz !
- Idę ci zakupić bilety a ty się pakuj I do jasnej cholery nie płacz już szkoda twoich łez na tego idiotę!
-YY ale jesteś pewna?
-Tak idź się pakuj ja wszystko załatwię.
Poszłam do ogrodu gdzie siedział Łukasz czytający gazetę.
-Łukasz jest taka sprawa.
-Jaka ?
-Pamiętasz Justynę ?
- Tę którą wrzuciłem do basenu ?
- Tak dokładnie tę, więc ona ma straszny problem, tzn chłopak ją rzucił ale nie tak normalnie przez telefon zresztą długa historia, No więc morze z nami trochę pomieszkać.
- Hmm niech się zastanowię... Tak oczywiście.
-Dzięki kochany jesteś.
- Wiem.
Po tej rozmowie poszłam do swojego pokoju i przez internet kupiłam Bilet dla przyjaciółki.Samolot ma jutro o 14. Szybko wzięłam telefon i napisałam esemesa z tą informacją.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu na którym widniała godzina: 16.00. Za godzinę mam spotkanie z Robertem, no cóż trzeba pokazać nowe "JA" Założyłam ciemno czerwone a raczej bordowe wystrzępione szorty bokserkę z napisem "I'm Only Girl" którą włożyłam do środka i glany zawiązane do połowy. na rękę kilka bransoletek z ćwiekami.I mogłam wychodzić do kieszeni spodni włożyłam telefon.Byłam gotowa do wyjścia.
Przyszłam trochę spóźniona no ale trudno. W rogu kawiarni obok okna siedział on.
-Cześć- przywitał się mierząc mnie wzrokiem od stóp do głów.-Fajnie wyglądasz.
-No siema. Tak wiem.To co chciałeś mi powiedzieć słucham ?
-Tak ogólnie chciałem pogadać.
-Tak ogólnie to ja czasu nie mam więc się streszczaj.
- Julka o co ci chodzi. Podniósł głos.Cały czas jesteś nie miła, zmieniłaś się. A ja chce ci tylko powiedzieć że mi na tobie zależy.
-Po pierwsze to się nie unoś `powiedziałam spokojnie`Po drugie to kobieta zmienną jest słyszałeś kiedyś takie coś ? Po trzecie jeżeli ci zależy to to udowodnij.
-No dobra ale choć do parku.
Wyszliśmy z kawiarni 10 metrów dalej był park weszliśmy usiedliśmy na ławeczce i Robert dalej ciągną swój monolog.
-Kiedy tylko Zobaczyłem cię pierwszy raz od razu mi się spodobałaś.Później na imprezie po mimo tego iż faktycznie byłem pijany wiedziałem czemu cię całuje Jesteś dla mnie ważna kocham cie!
-Wiesz co mógłbyś się wysilić na coś lepszego.Co myślisz że teraz wskoczę ci na kolana będziemy się całować potem pojedziemy do ciebie będzie wiadomo co i tak pół roku potem ci się znudzę powiesz że pomiędzy nami się coś wypaliło i to zakończysz! Nie kurwa nie dam się skrzywdzić żadnemu Facetowi żadnemu.Pamiętaj jeśli chcesz być zemną to ja Jestem ta jedyna i nie powtarzalna mnie się kocha od rana do wieczora od początku do końca.Robert ja do ciebie czuję coś więcej niż przyjaźń.
- ale, Julia.
- Zamknij się i daj mi dokończyć ! Nie znam cie długo i jeszcze ci nie ufam i proszę cię nie pierdol mi tutaj że mnie kochasz znamy się niecały miesiąc ja niewierze w miłość od pierwszego wejrzenia. Przemyśl to !
-Ja cie kocham Julia !
- Kurwa no nie nie kochasz mnie ! a jak nawet mnie kochasz to będziesz się o mnie starał a teraz do widzenia.
Wróciłam do domu i od razu poszłam na górę odpaliłam laptopa i włączyłam Skype odrazu zadzwoniłam do dostępnej Justyny. Umówiłam sie z nią co i jak o które wyłączyłam sprzęt i zeszłam na dół do Łukasza.
- Jak tam randka?
- Do cholery to nie była randka.
- ta jasne nie spotkanie towarzyskie.
- Wal się Piszczek ! Wytłumaczyłam mu parę rzeczy i poszłam.
- Nie stety nie mam z kim `spuścił głowę w dół` Wypytam go jutro na treningu.A właśnie o której Justyna ma samolot ?
- o 14.
-Spoko zdążę pojadę z wami.
- O jak miło.Dobra dawaj pilota i przełączaj na jakiś normalny film.
-Normalny czyli ?
-Morze jakiś akcji czy coś ?
- Nigdy takich nie lubiłaś ale jak nalegasz to dobra.
Przez resztę wieczora oglądaliśmy film.W sumie to jestem ciekawa ja moje relacjie z Robertem się dalej potoczą skoro mnie kocha to będzie o mnie się starał. Zobaczymy!
_________________________________________________________________________
No jakaś tam akcja jest i trochę się pozmieniało.Justyna też jeszcze nieźle namiesza, dziękuję za komentarze i do następnego! :*
piątek, 9 listopada 2012
-Ciiii `przyłożyłam mu palec do ust` nic nie mów ` w tym momencie posłuchałam mojego serca i pocałowałam go , nie chce dawać mu zbędnych nadziej ale ja coś do niego naprawdę czuję.
Już za moment siedziałam wtulona w Roberta, było mi tak dobrze chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
Ale jak to zwykle bywa w takiej chwili ktoś , a dokładniej Przemek Tytoń.
-Yyy sory że przeszkadzam , nie wiedziałem że ktoś tu jest.
-Spoko wchodź my właściwie idziemy już do środka-Prawda Julka ?
-Tak zimno mi tu już, chodź `uśmiechnęłam się`
Weszliśmy do środka i wtedy zauważył mnie mój kuzyn i Wojtek Szczęsny , dlatego że bramkarz nie miał okazji jeszcze mnie poznać a mój kuzyn chciał się mną pochwalić.Chwilę później zamówiłam sobie taksówkę.
-Poczekaj `usłyszałam schodząc kilka schodków.-To jedziesz do swojego Hotelu ?`błyskotliwie zapytał lewy`
- Tak, a później z Piszczem wracam do Dortmundu.
-Świetnie`powiedział wyraźnie zamyślony`
-Zobaczymy się jutro ?
-Mam taką nadzieje bo jak nie to jedziesz ze mną.
-No to za wszelką cenę musimy się spotkać wiem jak ty jeździsz. ` dźgnęłam go`
-Dziękuję , yyy twoja taksówka już czeka , Pa.
Ucałowałam go przyjacielsko w policzek weszłam do samochodu.
Na drugi dzień a tak właściwie kilka godzin później stałam z torbą i przed hotelem czekając na znanego mi Piłkarza.Miałam szczęście że nie musiałam długo czekać i moim oczom ukazała się srebrna taksówka w której jechał o dziwo nie tylko mój kuzyn ale także Robert. Oddałam bagaż i usiadłam z tyłu wraz z Lewandowskim ,Dało się wyczuć po między nami dziwne napięcie.On spoglądał na mnie ale tylko gdy ja odwróciłam się w jego stronę on także się odwracał.
W samolocie siedziałam znowu koło Roberta tym razem rozmawialiśmy ale nie tak jak wcześniej przekomarzając się i w ogóle ale jakoś tak na spince. Ehh no dziwne to wszystko jest i chyba właśnie w tym momencie poczułam że pomimo iż siedzę tuż obok brakuję mi tego głosu, i że chcę cie po prostu tak z całej siły przytulić!
-Czemu tak na mnie patrzysz ?`zapytał błyskotliwy Robert`
-Yyy ładne masz oczy.
-Moje w porównaniu z twoimi ...
No tak wylądowaliśmy, wszyscy rozjechaliśmy się do swoich domów.Zdziwił mnie tylko zamiast mi pomachać po prostu powiedział "pa" i odszedł.Właśnie przypomniałam sobie o wczorajszym smsie. Wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam do Mario że możemy spotkać się dzisiaj o 18.On od razu mi odpisał że się zgadza.Dojechaliśmy do domu ja bez słowa poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku po czym zasnęłam.
Kiedy się obudziłam do naszego spotkania miałam zaledwie 30 min więc przebrałam się i wyszłam.Poszłam do parku w którym mieliśmy się spotkać.Wiem jedno Mario jest tylko i wyłącznie moim Przyjacielem i nic więcej do niego nie czuje a to n grillu no to wiadomo -Alkohol.Siedziałam na ławce w parku i czekałam na niego no cóż trochę był spóźniony.10 minut później przyszedł dosiadł się do mnie i zaczął rozmowę.
-Chciałem cię przeprosić, za ten pocałunek ale byłem pijany. Nie chce robić ci nadzieji.
-Spoko Mario daj na luz ty też jesteś dla mnie przyjacielem.
- Uhh kamień spadł mi z serca nie chce cie skrzywdzić.Idziemy się przejść ?
-czemu by nie ładna pogoda jest.
Po spacerze Przyjaciel odprowadził mnie pod dom i poszedł w swoją stronę.Ja zjadłam kolację i poszłam się położyć - Łukasz był zajęty jakąś grą na kompie.-zawsze spoko. :)
ułożyłam się wygodnie.I zaczęłam myśleć.Kur*a kocham go no, potrzebuje go jego niebieskich oczu ciepłych rąk , miłych słów.Kiedy go widzę czuje motyle w brzuchu i w ogóle czuje się jak zakocha nastolatka.Ale nie nie nie mogę na to pozwolić nie dam się okręcić wokół palca. Nie nie tym razem.Chce być z nim ale nawet nie wiem czy on też tego chce, niby wczoraj powiedział że jestem "kimś więcej". rozmyślenia przerwał mnie dźwięk sms'a którego nadawcą był ów chłopak.
*Cześć Julka moglibyśmy się jutro spotkać ?
*Jasne ;> Gdzie i o której?
* W tej kawiarni co zawsze, 17 pasuje ?
* Ok mi pasuję.
* No to się cieszę, słodkich snów :*`dzięki temu smsowi na pewno takie będą `
*Wzajemnie ;3
Odłożyłam telefon i po chwili oddaliłam się w krainę morfeusza.
___________________________________________________________________________________
po stokroć dziękuję wam za komentarze, przepraszam za błędy i te pe.
A właśnie nie wydaje się wam że jest za dobrze ? Chyba muszę jakoś namieszać, bo trochę wydaje mi się nudne :D Co sądzicie ?
A i GG mi wklejajcie jak byście chcieli żebym was powiadamiała o nowych postach.I jeszcze raz DZIĘKUJĘ za komentarze ;*
Kiedy się obudziłam do naszego spotkania miałam zaledwie 30 min więc przebrałam się i wyszłam.Poszłam do parku w którym mieliśmy się spotkać.Wiem jedno Mario jest tylko i wyłącznie moim Przyjacielem i nic więcej do niego nie czuje a to n grillu no to wiadomo -Alkohol.Siedziałam na ławce w parku i czekałam na niego no cóż trochę był spóźniony.10 minut później przyszedł dosiadł się do mnie i zaczął rozmowę.
-Chciałem cię przeprosić, za ten pocałunek ale byłem pijany. Nie chce robić ci nadzieji.
-Spoko Mario daj na luz ty też jesteś dla mnie przyjacielem.
- Uhh kamień spadł mi z serca nie chce cie skrzywdzić.Idziemy się przejść ?
-czemu by nie ładna pogoda jest.
Po spacerze Przyjaciel odprowadził mnie pod dom i poszedł w swoją stronę.Ja zjadłam kolację i poszłam się położyć - Łukasz był zajęty jakąś grą na kompie.-zawsze spoko. :)
ułożyłam się wygodnie.I zaczęłam myśleć.Kur*a kocham go no, potrzebuje go jego niebieskich oczu ciepłych rąk , miłych słów.Kiedy go widzę czuje motyle w brzuchu i w ogóle czuje się jak zakocha nastolatka.Ale nie nie nie mogę na to pozwolić nie dam się okręcić wokół palca. Nie nie tym razem.Chce być z nim ale nawet nie wiem czy on też tego chce, niby wczoraj powiedział że jestem "kimś więcej". rozmyślenia przerwał mnie dźwięk sms'a którego nadawcą był ów chłopak.
*Cześć Julka moglibyśmy się jutro spotkać ?
*Jasne ;> Gdzie i o której?
* W tej kawiarni co zawsze, 17 pasuje ?
* Ok mi pasuję.
* No to się cieszę, słodkich snów :*`dzięki temu smsowi na pewno takie będą `
*Wzajemnie ;3
Odłożyłam telefon i po chwili oddaliłam się w krainę morfeusza.
___________________________________________________________________________________
po stokroć dziękuję wam za komentarze, przepraszam za błędy i te pe.
A właśnie nie wydaje się wam że jest za dobrze ? Chyba muszę jakoś namieszać, bo trochę wydaje mi się nudne :D Co sądzicie ?
A i GG mi wklejajcie jak byście chcieli żebym was powiadamiała o nowych postach.I jeszcze raz DZIĘKUJĘ za komentarze ;*
czwartek, 8 listopada 2012
sześć ;>
Byłam spokojna bo wiem że Marco nie potrafi wymyślić dobrych zadań.Trzeba przyznać że najgorsze dopiero przed nami czyli mój kuzyn ja miałam takie szczęście iż był dla mnie łaskawy więc nie zbyt muszę się tym martwić. Reus Zakręcił butelką , która zakołowała kilka razy po czym zatrzymała się na Robercie.
-No więc Robciu a morze-hmmm-zastanowię się co by tu... Aha już wiem! no więc
-No więc Robciu a morze-hmmm-zastanowię się co by tu... Aha już wiem! no więc
- jakie dziewczyny ci się podobają? - pocałuj dziewczynę która ma chociaż jedną z wymienionych cech.
Ponieważ promile buzowały już we krwi uczestników imprezy nie było żadnych za hamowań.
-W sumie dla mnie liczy się bardziej charakter.Zaczął napastnik.Oczywiście wygląd też się liczy. Uwielbiam brunetki.
Po czym podszedł bliżej mnie i wzrokiem pytając o pozwolenie [zgodziłam się oczywiście]namiętnie pocałował w usta.Trwaliśmy w pocałunku a ja czułam się hmm... Jak ja się czułam? Z pewnością jest to fanta styczne uczucie ale nie zapominajmy że alkohol robi swoje w naszym organizmie.Następnym w kolejce wymyślania zadań był Łukasz wpadł jak zwykle na genialny pomysł. Butelka pokazała na Mario swoją drogą nie zauważyłam nawet kiedy tu wszedł nie ważnie jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Będę dla ciebie łaskawy.Więc twoje zadanie jest następujące :Wyjdź na ulice bez koszulki z bitą śmietaną i krzycz " czy jest ktoś chętny na bitą śmietanie z Mario"
No tak mój kuzyn "łaskawy". Mario z miną "zabije cie" podszedł do lodówki zabrał bitą śmietanę i wyszedł na ulicę i za moment deklamował to co powiedział chwilę wcześniej mój kuzyn. 10 minut później bez koszuli cały lepiący się od białego spreju zawodnik BVB. Wpadł do mieszkania w którym odbywała się impreza.
Każdy wykonał jeszcze jakieś zadania - mi trafiło się najłatwiejsze.Kilka godzin później wszyscy rozeszli się do domów.Już współczuje Reusowi sprzątania tego bałaganu.
Po powrocie do domu poszłam spać chyba jak każdy.
***
Kolejne ostatnie dni czerwca spędzałam na typowym leniuchowaniu "leżing i smażong" to moje wówczas ulubione zajęcia.Wychodziłam na zakupy kupiłam kilka naprawdę fajnych ciuchów.Łukasz cały czas był na treningach meczach i te pe. oczywiście na mecze też chodziłam OBOWIĄZEK! Zbliżał się mecz sparingowy polski z Francją który odbył się we Wrocławiu.Łukasz kilka dni wcześniej wyjechał na zgrupowanie kadry.Ja nie pałam ochotą do wcześniejszego przyjazdu.W dzień meczu przyjechałam do miasta w którym odbywał się mecz.W recepcji hotelowej odebrałam klucz po czym przeszłam do pokoju.zostawiłam walizkę i postanowiłam trochę odpocząć po dosyć męczącej podróży.O dziwo zasnęłam, kiedy się obudziłam wyświetlacz mojego telefonu wskazywał godzinę 18.30 mecz miał mieć początek o godzinie 20.45 mam jeszcze sporo czasu więc wyjdę na spacer ulicami tego jakże uroczego miasta.Spacerowałam po rynku, parkach. Po mieście widać było że będzie tu sportowe widowisko o ile tak to można nazwać. Kibice ubrani w barwy narodowe przemijali co jakiś czas przed moimi oczami.Po godzinnym spacerze wróciłam do hotelu, odświeżyłam się po czym ubrałam czerwone rurki i bluzkę piłkarską. Przed 20 wyruszyłam na stadion.Może uda mi się przywitać z chłopakami a także poznać kilku re prezentantów.Po wejściu na obiekt moim oczom ukazała się doskonale mi znana sylwetka Lewandowskiego przy spieszyłam kroku aby go dogonić.
-Cześć.- krzyknęłam do ucha zawodnikowi.
-Matko Julka chcesz żebym padł na zawał przed samym meczem a tak w ogóle to mama nie nauczyła cie że nie zachodzi się z tyłu ?
-Nauczyła nauczyła.Wiesz jeden zawał wte czy we wte.
W tym momencie na mojego rozmówcę wpadła grupka dziewczyn piszczących na jego widok, postanowiłam odsunąć się na bok.W naj mniej spodziewanej chwili podbiegła do mnie postawna tleniona blądynka "Plastic is Fantastic pół kilo gładzi szpachlowej na twarzy" jak ja to nazywam. Złapała mnie za przedramiona i szarpiąc mną zaczęła krzyczeć.
-Co ty sobie wyobrażasz rozmawiać z Moim Robertem on jest Tylko MÓJ rozumiesz czy nie !?
W całej tej sytuacji byłam rozbawiona a zarazem zdziwiona i prze straszona. Zachowanie tej że dziewczyny jest dla mnie yy co naj mniej dziwne.Nie mogąc wyswobodzić się z jej uścisku zawołałam o pomoc ona szarpała coraz mocniej a ja nie wiem dla czego śmiałam się głośno.Po moim krzyku Robert przybiegł do mnie i oderwał dosłownie i w przenośni tę blądynę.
-Spadaj od Juli. powiedział napastnik.
-Dziękuje ci Lewy. Wgl co to miało być masakra współczuje takich fanek.
- Hahaha nie ma za co. Ej ale czemu ty się śmiałaś przecież to wcale śmieszne nie było.
- oj było było. stwierdziłam.
- Ty zawsze byłaś inna. powiedział ze smutną miną reprezentant polski.
- Ja ci zaraz dam !
- co będziesz biła dobro narodowe.
- Hahahahahahhahahahahahhahahahahhaha no Robert no przestań weź. Ty to jednak masz poczucie humoru.
- Sie wie. Dobra lecę.
I poszedł ja Jeszcze przez chwilę czekałam na ławeczce w gruncie rzeczy fajny był ten "ratunek" Roberta lubię go .
Po 30 minutach Arbiter gwizdkiem zaczą mecz. Re prezentacji Polski szło znakomicie już w pierwszej połowie pokazali ogromne morzliwości i doskonałą grę.W 20 minucie meczu na 1:0 Gola strzelił nikt inny jak Robert Mój "wybawca".Przez kilka minut gre prowadzili przeciwnicy ale na koniec pierwszej połowy Polacy się otrząsnęli i kolejnego gola wbił Kuba. Druga połowa przebiega dosyć spokojnie. ale już w 65 minucie meczu gola strzelił niejaki Ludo Obraniak. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 nasi zadowoleni piłkarze wchodzili do szatni.
Po meczu czekałam na chłopaków na ławce obok stadionu tak zresztą umówiłam się z Łukaszem.Nie musiałam zbyt długo czekać a zadowoleni zawodnicy wyszli ze stadionu.Piszczek przedstawił mnie kolegom z reprezentacji i załatwił miejsce w atobusie tak ze jechałam z nimi.Łukasz powiedział że jak zwykle po wygranej chcą to uczcić więc poszłam z nimi do pokoju jednego z reprezentantów.W gronie piłkarzy czuła się doskonale zdążyłam już porozmawiać prawie ze wszystkimi- bardzo miłe z nich chłopaki. Kuba zaproponował aby po wygłupiać się w takt muzyki. włączył hit internetu "Ona tańczy dla mnie" w sumie nawet fajna nuta do mnie podszedł Robert co w sumie mnie nie zdziwiło i zaczęliśmy podbijać parkiet chłopaki tańczyli dzikie tańce plemion afrykańskich bo inaczej tego się nie da nazwać.Gdy muzyka się skończyła byłam już dosyć zmęczona tańcem więc postanowiłam zejść ze sceny i napić się czegoś. Razem ze mną zeszedł mój świetny towarzysz tańca.
- Może chcesz się czegoś napić ?
- Czytasz mi w myślach , czy co ? Tak chętnie.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jakbym chciał. Po czym poszedł nalać nam soku.
Tylko co to miało znaczyć nawet nie wiesz jak bym chciał czy on mi coś sugeruje? Nie jest on dla mnie zwykłym przyjacielem jest czymś więcej o Boże czy ja czy ja się nie zakochałam przypadkiem? Z rozmyśleń wyrwała mnie wibracja przychodzącego sms'a. Od Mario :
Cześć, przepraszam że pisze tak późno
mam nadzieje że cie nie obudziłem
czy jak wrócisz to możemy porozmawiać ?
Nie odpisałam nic bo w tym momencie Lewandowski przyniósł napoje.Aczkolwiek ta wiadomość dała mi do myślenia.
-YY Julka możemy wyjść na balkon strasznie tu duszno.
-No pewnie. Uśmiechnęłam się jak najładniej umiałam.
Robert złapał mnie za rękę.[hmm dziwne] i wyszliśmy.
-Łany mamy wieczór Prawda ?
-Taaa ładny ale ty chyba chciałeś mi coś powiedzieć Prawda ?
-Tak masz racje chce ci powiedzieć coś co jest dla mnie bardzo ważne.
- No więc mów. Uśmiechnęłam zachęcając do rozmowy, sama bałam się co mi powie ale też byłam bardzo ciekawa.Robert wziął głęboki wdech po czym zaczął mówić. z
_________________________________________________________________
Przepraszam za wszystkie błędy i za to że często pisze duża literę nie tam gdzie trzeba.- głupi nawyk.Jeśli przeczytałeś/aś proszę cie o zostawienie jakiegoś komentaża to strasznie strasznie motywuje.A wgl. Jak ktoś chce żebym go informowała no to niech napisze nr GyGy czy coś ;D DZIEKUJĘ <3
-Cześć.- krzyknęłam do ucha zawodnikowi.
-Matko Julka chcesz żebym padł na zawał przed samym meczem a tak w ogóle to mama nie nauczyła cie że nie zachodzi się z tyłu ?
-Nauczyła nauczyła.Wiesz jeden zawał wte czy we wte.
W tym momencie na mojego rozmówcę wpadła grupka dziewczyn piszczących na jego widok, postanowiłam odsunąć się na bok.W naj mniej spodziewanej chwili podbiegła do mnie postawna tleniona blądynka "Plastic is Fantastic pół kilo gładzi szpachlowej na twarzy" jak ja to nazywam. Złapała mnie za przedramiona i szarpiąc mną zaczęła krzyczeć.
-Co ty sobie wyobrażasz rozmawiać z Moim Robertem on jest Tylko MÓJ rozumiesz czy nie !?
W całej tej sytuacji byłam rozbawiona a zarazem zdziwiona i prze straszona. Zachowanie tej że dziewczyny jest dla mnie yy co naj mniej dziwne.Nie mogąc wyswobodzić się z jej uścisku zawołałam o pomoc ona szarpała coraz mocniej a ja nie wiem dla czego śmiałam się głośno.Po moim krzyku Robert przybiegł do mnie i oderwał dosłownie i w przenośni tę blądynę.
-Spadaj od Juli. powiedział napastnik.
-Dziękuje ci Lewy. Wgl co to miało być masakra współczuje takich fanek.
- Hahaha nie ma za co. Ej ale czemu ty się śmiałaś przecież to wcale śmieszne nie było.
- oj było było. stwierdziłam.
- Ty zawsze byłaś inna. powiedział ze smutną miną reprezentant polski.
- Ja ci zaraz dam !
- co będziesz biła dobro narodowe.
- Hahahahahahhahahahahahhahahahahhaha no Robert no przestań weź. Ty to jednak masz poczucie humoru.
- Sie wie. Dobra lecę.
I poszedł ja Jeszcze przez chwilę czekałam na ławeczce w gruncie rzeczy fajny był ten "ratunek" Roberta lubię go .
Po 30 minutach Arbiter gwizdkiem zaczą mecz. Re prezentacji Polski szło znakomicie już w pierwszej połowie pokazali ogromne morzliwości i doskonałą grę.W 20 minucie meczu na 1:0 Gola strzelił nikt inny jak Robert Mój "wybawca".Przez kilka minut gre prowadzili przeciwnicy ale na koniec pierwszej połowy Polacy się otrząsnęli i kolejnego gola wbił Kuba. Druga połowa przebiega dosyć spokojnie. ale już w 65 minucie meczu gola strzelił niejaki Ludo Obraniak. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 nasi zadowoleni piłkarze wchodzili do szatni.
Po meczu czekałam na chłopaków na ławce obok stadionu tak zresztą umówiłam się z Łukaszem.Nie musiałam zbyt długo czekać a zadowoleni zawodnicy wyszli ze stadionu.Piszczek przedstawił mnie kolegom z reprezentacji i załatwił miejsce w atobusie tak ze jechałam z nimi.Łukasz powiedział że jak zwykle po wygranej chcą to uczcić więc poszłam z nimi do pokoju jednego z reprezentantów.W gronie piłkarzy czuła się doskonale zdążyłam już porozmawiać prawie ze wszystkimi- bardzo miłe z nich chłopaki. Kuba zaproponował aby po wygłupiać się w takt muzyki. włączył hit internetu "Ona tańczy dla mnie" w sumie nawet fajna nuta do mnie podszedł Robert co w sumie mnie nie zdziwiło i zaczęliśmy podbijać parkiet chłopaki tańczyli dzikie tańce plemion afrykańskich bo inaczej tego się nie da nazwać.Gdy muzyka się skończyła byłam już dosyć zmęczona tańcem więc postanowiłam zejść ze sceny i napić się czegoś. Razem ze mną zeszedł mój świetny towarzysz tańca.
- Może chcesz się czegoś napić ?
- Czytasz mi w myślach , czy co ? Tak chętnie.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jakbym chciał. Po czym poszedł nalać nam soku.
Tylko co to miało znaczyć nawet nie wiesz jak bym chciał czy on mi coś sugeruje? Nie jest on dla mnie zwykłym przyjacielem jest czymś więcej o Boże czy ja czy ja się nie zakochałam przypadkiem? Z rozmyśleń wyrwała mnie wibracja przychodzącego sms'a. Od Mario :
Cześć, przepraszam że pisze tak późno
mam nadzieje że cie nie obudziłem
czy jak wrócisz to możemy porozmawiać ?
Nie odpisałam nic bo w tym momencie Lewandowski przyniósł napoje.Aczkolwiek ta wiadomość dała mi do myślenia.
-YY Julka możemy wyjść na balkon strasznie tu duszno.
-No pewnie. Uśmiechnęłam się jak najładniej umiałam.
Robert złapał mnie za rękę.[hmm dziwne] i wyszliśmy.
-Łany mamy wieczór Prawda ?
-Taaa ładny ale ty chyba chciałeś mi coś powiedzieć Prawda ?
-Tak masz racje chce ci powiedzieć coś co jest dla mnie bardzo ważne.
- No więc mów. Uśmiechnęłam zachęcając do rozmowy, sama bałam się co mi powie ale też byłam bardzo ciekawa.Robert wziął głęboki wdech po czym zaczął mówić. z
_________________________________________________________________
Przepraszam za wszystkie błędy i za to że często pisze duża literę nie tam gdzie trzeba.- głupi nawyk.Jeśli przeczytałeś/aś proszę cie o zostawienie jakiegoś komentaża to strasznie strasznie motywuje.A wgl. Jak ktoś chce żebym go informowała no to niech napisze nr GyGy czy coś ;D DZIEKUJĘ <3
niedziela, 4 listopada 2012
Po chwili poczułam czyjeś ciepłe ręce na moich ramionach.
-Co tak sama tu siedzisz ? Zapytał Robert.
-Piękny mamy wieczór czyż nie. odpowiedziałam pytaniem na pytanie.W tym momencie moim oczom objawiła się jego sylwetka, przeszedł obok mnie i zajął miejsce na siedzeniu obok.
-Tak tak piękny wyjątkowo ciepły.
-wyjątkowo.W moim głosie zdało się słyszeć lekką niezręczność sama nie wiem czemu.
- Przychodzisz na Jutrzejszy mecz ?
- Tak oczywiście nie mogła bym takiej okazji przepuścić. Tylko proszę o gola panie "LewandoGOALski"
- Hahahahahha ty to masz pomysły.Postaram się jak będę mógł.
-Nie ja tylko kibice. Chyba twoja kolej teraz. Chodź idziemy.
- A no fakt moja.Powiedział to w wyraźnym zamyśleniu patrząc mi głęboko w oczy.
Po wejściu do środka zaczęli znowu grać.Hmm ciekawe co miał na myśli patrząc mi w oczy.
Po 30 min rywalizacja zakończyła się a wszyscy rozeszli się do swoich domów. W końcu jutro mecz.
Ja także postanowiłam pójść do swojego pokoju.Jak miałam w zwyczaju położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać.Mam wspaniałego kuzyna.Super przyjaciół.Hmm czego chcieć więcej ?Prawie całkowicie zapomniałam o incydencie z przed pół roku.Nurtowała mnie tylko jedna rzecz: Jego wzrok przeszywający mnie całą. Patrzył prosto w moje oczy jakby chciał mi coś powiedzieć ciekawe o czym?Mario od naszego ostatniego spotkania nie odezwał się do mnie ani raz.Było mi z tego powodu bardzo źle. Lubię z nim rozmawiać, śmiać się i wgl. Znam go niedługo bardzo nie długo a tak strasznie brakuje mi rozmowy z nim to dziwne uczucie.
Gdy skończyłam moje rozmyślanie udałam się do łazienki a później poszłam spać.
***
Obudziły mnie ciepłe promienie czerwcowego słońca.Tym razem spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 11.30.
-Czas wstawać.Jak postanowiłam tak też zrobiłam.Wstałam i udałam się do łazienki aby się ubrać. Później poszłam na dół w celu wypicia kawy.Na stole zastałam kartkę :
Poszedłem na trening będę ok. 12 Łukasz.
Co ? Około 12 muszę zrobić jakiś obiad pomyślałam pijąc kawę. Postanowiłam że zrobię Spaghetti.Lubiłam robić to danie a przede wszystkim je jeść.No i jeszcze jeden plus mój kuzyn także je uwielbiał morze dzięki temu wygramy mecz ?! oby.
***
-Łaaał jesteście wspaniali ! Wygraliście! wiedziałam!-Krzyczałam do uszu chłopaków.Kocham waas !
-A gdybyśmy przegrali to byś nas nie kochała- droczył się ze mną Marco.
-Haha jakie śmieszne.Wtedy też bym was kochała mniej ale też.
-Julka! Idziesz ? Wołał mnie Łukasz z samochodu.
-Idę już idę .
Droga do domu minęła nam na ciągłej rozmowie mieliśmy fenomenalne humory. Gdy weszliśmy do domu. Postanowiłam przesłać zdjęcia z lustrzanki na laptopa.
-Co tam masz ?
- Wasze zdjęcia hahaha, świetnie wyglądacie podczas akcji.
- Pokaż mi to natychmiastowo !
-Nie nie usunę żadnego z nich są genialne. Zero cenzury! - powiedziałam z rozbawieniem patrząc na minę strzelającego gola Lewandowskiego.
-No doooooobra, ale pokaż. - powiedział przeciągając głoskę "o" mój kochany kuzyn.
Po obejrzeniu zdjęć [ i masie śmiechu] Spostrzegliśmy iż jest już późno więc postanowiłam że pójdę się położyć.Byłam na tyle zmęczona że nie miałam siły wziąć prysznica więc przebrałam się w piżamę i po chwili zasnęłam.
***
Rano obudził mnie piękny zapach parzonej kawy.Poszłam do łazienki wziąć prysznic i przebrać się w letnią sukienkę.Pomimo faktu iż było jeszcze wcześnie [ 8.30] na dworze panowały ciepłe promienie słońca.
Zapach kawy poprowadził mnie prosto do kuchni gdzie przebywał w fenomenalnym humorze mój kuzyn.
Widok był przekomiczny stał obok blatu kuchenki robiąc naleśniki i podśpiewując piosenkę lecącą w radiu.
- Ojej ale ta kawa pachnie, też mogę dostać ?
-Ależ oczywiście proszę. -W tym momencie podał mi kubek z gorącą czarną cieczą.
- Też dostanę naleśnika ? - Zapytałam z ogromną nadzieją.
- Dostaniesz dostaniesz. Tylko weź z lodówki drzem.
Śniadanie pochłonęliśmy w momencie swoją drogą było pyszne.Mieliśmy cały dzień więc postanowiłam że zapytam mojego kuzyna o plany na resztę dnia.
- Łukasz a co będziemy robić przez cały dzień.
- No przecież wieczorem jest grill u Marco.Zapomniałaś ?
- Co ja nic o tym nie wiem, ale dobrze możemy iść bardzo chętnie.
Resztę dnia [tzn. do 17 bo o 18 impreza.] spędziliśmy mało aktywnie. Przyszedł do nas nawet Kuba oczywiście panowie grali w Fifę bo jakże by inaczej a ja tylko przyglądałam się rywalizacji i rozpraszałam zawodników głupimi docinkami.O 16 Kuba się ulotnił wiadomo musi się "ogarnąć".
Ja postanowiłam wziąć dłuuugi prysznic i się przebrać bo jak wiadomo "nie mam się w co ubrać". No tak jak zwykle siedziałam przy otwartej szafie i wybierałam coś odpowiedniego na tę okazję.Postanowiłam ubrać "sfatygowane" dżinsowe szorty z wysokim stanem i niebieską bokserkę, do tego biżuteria i lekki makijaż oraz balerinki.O 17.30 byłam gotowa do wyjścia.Zeszłam na dół do salonu gdzie zastałam czekającego na mnie Łukasza.
- Idziemy ?
-Idziemy !
Ponieważ do domu organizatora imprezy mieliśmy zaledwie 20 min drogi postanowiliśmy się przejść po drodze dołączyli do nas Kuba i Robert.Z pełnym rozbawieniem doszliśmy na miejsce gdzie słychać było głośną muzykę.Wszyscy piłkarze wraz z dziewczynami i tp. byli już na miejscu.Piliśmy tańczyliśmy i dobrze się bawiliśmy od około pół godziny.W pewnym momencie poczułam mocny uścisk ciepłej ręki na swojej dłoni.Pociągną mnie w stronę bliżej mi nie określoną jak się okazało był to ogród a w ścisłości tylna jego połowa, o której istnieniu nawet nie wiedziałam szliśmy a raczej biegliśmy w ciszy słyszałam tylko muzykę. Gdy staliśmy mniej więcej na środku ogrodu Mario wziął moją twarz w dłonie i nasze usta połączyły się w długim pocałunku.Chciałam aby trwał on wiecznie ale z drugiej strony nie chciałam się w nic wkręcać nie chciałam Go zranić był dla mnie ważny.W momencie kiedy skończyliśmy nasz pocałunek odezwał się Goetze.
-Przepraszam ale to było silniejsze ode mnie.Nie mogłem się powstrzymać wyglądasz tak obłędnie pięknie.
-Nic się nie stało to było , to było mmm świetne.Ale nikt nie morze się o tym dowiedzieć w końcu jesteśmy przyjaciółmi, przepraszam ale nie chce cię ranić.- I pobiegłam do środka. W mojej głowie kołowało tysiące myśli sama nie wiedziałam czego chce ja go ja chyba kochałam tego wariata sama nie wiem co do niego czuje ale wiem że nie mogę go zranić. Weszłam do pomieszczenia w którym wszyscy się bawili chwyciłam za butelkę z alkoholem i dosiałam się do Marco, Kuby i Roberta.Kilka promili później zaczęła się gra w butelkę. Nie byłam zbyt chętna ale w ostateczności się zgodziłam zaczynał Marco siedzący przede mną.
______________________________________________________________________________
Okej mamy następny rozdział mam nadzieje że się spodoba :)Oczywiście wprowadzę w opowiadanie pełno nie porozumień i pokomplikuje je nie będzie tak sielankowo.Za wszystkie błędy wielkie sory. Do następnego ;*
-Co tak sama tu siedzisz ? Zapytał Robert.
-Piękny mamy wieczór czyż nie. odpowiedziałam pytaniem na pytanie.W tym momencie moim oczom objawiła się jego sylwetka, przeszedł obok mnie i zajął miejsce na siedzeniu obok.
-Tak tak piękny wyjątkowo ciepły.
-wyjątkowo.W moim głosie zdało się słyszeć lekką niezręczność sama nie wiem czemu.
- Przychodzisz na Jutrzejszy mecz ?
- Tak oczywiście nie mogła bym takiej okazji przepuścić. Tylko proszę o gola panie "LewandoGOALski"
- Hahahahahha ty to masz pomysły.Postaram się jak będę mógł.
-Nie ja tylko kibice. Chyba twoja kolej teraz. Chodź idziemy.
- A no fakt moja.Powiedział to w wyraźnym zamyśleniu patrząc mi głęboko w oczy.
Po wejściu do środka zaczęli znowu grać.Hmm ciekawe co miał na myśli patrząc mi w oczy.
Po 30 min rywalizacja zakończyła się a wszyscy rozeszli się do swoich domów. W końcu jutro mecz.
Ja także postanowiłam pójść do swojego pokoju.Jak miałam w zwyczaju położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać.Mam wspaniałego kuzyna.Super przyjaciół.Hmm czego chcieć więcej ?Prawie całkowicie zapomniałam o incydencie z przed pół roku.Nurtowała mnie tylko jedna rzecz: Jego wzrok przeszywający mnie całą. Patrzył prosto w moje oczy jakby chciał mi coś powiedzieć ciekawe o czym?Mario od naszego ostatniego spotkania nie odezwał się do mnie ani raz.Było mi z tego powodu bardzo źle. Lubię z nim rozmawiać, śmiać się i wgl. Znam go niedługo bardzo nie długo a tak strasznie brakuje mi rozmowy z nim to dziwne uczucie.
Gdy skończyłam moje rozmyślanie udałam się do łazienki a później poszłam spać.
***
Obudziły mnie ciepłe promienie czerwcowego słońca.Tym razem spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 11.30.
-Czas wstawać.Jak postanowiłam tak też zrobiłam.Wstałam i udałam się do łazienki aby się ubrać. Później poszłam na dół w celu wypicia kawy.Na stole zastałam kartkę :
Poszedłem na trening będę ok. 12 Łukasz.
Co ? Około 12 muszę zrobić jakiś obiad pomyślałam pijąc kawę. Postanowiłam że zrobię Spaghetti.Lubiłam robić to danie a przede wszystkim je jeść.No i jeszcze jeden plus mój kuzyn także je uwielbiał morze dzięki temu wygramy mecz ?! oby.
***
-Łaaał jesteście wspaniali ! Wygraliście! wiedziałam!-Krzyczałam do uszu chłopaków.Kocham waas !
-A gdybyśmy przegrali to byś nas nie kochała- droczył się ze mną Marco.
-Haha jakie śmieszne.Wtedy też bym was kochała mniej ale też.
-Julka! Idziesz ? Wołał mnie Łukasz z samochodu.
-Idę już idę .
Droga do domu minęła nam na ciągłej rozmowie mieliśmy fenomenalne humory. Gdy weszliśmy do domu. Postanowiłam przesłać zdjęcia z lustrzanki na laptopa.
-Co tam masz ?
- Wasze zdjęcia hahaha, świetnie wyglądacie podczas akcji.
- Pokaż mi to natychmiastowo !
-Nie nie usunę żadnego z nich są genialne. Zero cenzury! - powiedziałam z rozbawieniem patrząc na minę strzelającego gola Lewandowskiego.
-No doooooobra, ale pokaż. - powiedział przeciągając głoskę "o" mój kochany kuzyn.
Po obejrzeniu zdjęć [ i masie śmiechu] Spostrzegliśmy iż jest już późno więc postanowiłam że pójdę się położyć.Byłam na tyle zmęczona że nie miałam siły wziąć prysznica więc przebrałam się w piżamę i po chwili zasnęłam.
***
Rano obudził mnie piękny zapach parzonej kawy.Poszłam do łazienki wziąć prysznic i przebrać się w letnią sukienkę.Pomimo faktu iż było jeszcze wcześnie [ 8.30] na dworze panowały ciepłe promienie słońca.
Zapach kawy poprowadził mnie prosto do kuchni gdzie przebywał w fenomenalnym humorze mój kuzyn.
Widok był przekomiczny stał obok blatu kuchenki robiąc naleśniki i podśpiewując piosenkę lecącą w radiu.
- Ojej ale ta kawa pachnie, też mogę dostać ?
-Ależ oczywiście proszę. -W tym momencie podał mi kubek z gorącą czarną cieczą.
- Też dostanę naleśnika ? - Zapytałam z ogromną nadzieją.
- Dostaniesz dostaniesz. Tylko weź z lodówki drzem.
Śniadanie pochłonęliśmy w momencie swoją drogą było pyszne.Mieliśmy cały dzień więc postanowiłam że zapytam mojego kuzyna o plany na resztę dnia.
- Łukasz a co będziemy robić przez cały dzień.
- No przecież wieczorem jest grill u Marco.Zapomniałaś ?
- Co ja nic o tym nie wiem, ale dobrze możemy iść bardzo chętnie.
Resztę dnia [tzn. do 17 bo o 18 impreza.] spędziliśmy mało aktywnie. Przyszedł do nas nawet Kuba oczywiście panowie grali w Fifę bo jakże by inaczej a ja tylko przyglądałam się rywalizacji i rozpraszałam zawodników głupimi docinkami.O 16 Kuba się ulotnił wiadomo musi się "ogarnąć".
Ja postanowiłam wziąć dłuuugi prysznic i się przebrać bo jak wiadomo "nie mam się w co ubrać". No tak jak zwykle siedziałam przy otwartej szafie i wybierałam coś odpowiedniego na tę okazję.Postanowiłam ubrać "sfatygowane" dżinsowe szorty z wysokim stanem i niebieską bokserkę, do tego biżuteria i lekki makijaż oraz balerinki.O 17.30 byłam gotowa do wyjścia.Zeszłam na dół do salonu gdzie zastałam czekającego na mnie Łukasza.
- Idziemy ?
-Idziemy !
Ponieważ do domu organizatora imprezy mieliśmy zaledwie 20 min drogi postanowiliśmy się przejść po drodze dołączyli do nas Kuba i Robert.Z pełnym rozbawieniem doszliśmy na miejsce gdzie słychać było głośną muzykę.Wszyscy piłkarze wraz z dziewczynami i tp. byli już na miejscu.Piliśmy tańczyliśmy i dobrze się bawiliśmy od około pół godziny.W pewnym momencie poczułam mocny uścisk ciepłej ręki na swojej dłoni.Pociągną mnie w stronę bliżej mi nie określoną jak się okazało był to ogród a w ścisłości tylna jego połowa, o której istnieniu nawet nie wiedziałam szliśmy a raczej biegliśmy w ciszy słyszałam tylko muzykę. Gdy staliśmy mniej więcej na środku ogrodu Mario wziął moją twarz w dłonie i nasze usta połączyły się w długim pocałunku.Chciałam aby trwał on wiecznie ale z drugiej strony nie chciałam się w nic wkręcać nie chciałam Go zranić był dla mnie ważny.W momencie kiedy skończyliśmy nasz pocałunek odezwał się Goetze.
-Przepraszam ale to było silniejsze ode mnie.Nie mogłem się powstrzymać wyglądasz tak obłędnie pięknie.
-Nic się nie stało to było , to było mmm świetne.Ale nikt nie morze się o tym dowiedzieć w końcu jesteśmy przyjaciółmi, przepraszam ale nie chce cię ranić.- I pobiegłam do środka. W mojej głowie kołowało tysiące myśli sama nie wiedziałam czego chce ja go ja chyba kochałam tego wariata sama nie wiem co do niego czuje ale wiem że nie mogę go zranić. Weszłam do pomieszczenia w którym wszyscy się bawili chwyciłam za butelkę z alkoholem i dosiałam się do Marco, Kuby i Roberta.Kilka promili później zaczęła się gra w butelkę. Nie byłam zbyt chętna ale w ostateczności się zgodziłam zaczynał Marco siedzący przede mną.
______________________________________________________________________________
Okej mamy następny rozdział mam nadzieje że się spodoba :)Oczywiście wprowadzę w opowiadanie pełno nie porozumień i pokomplikuje je nie będzie tak sielankowo.Za wszystkie błędy wielkie sory. Do następnego ;*
piątek, 2 listopada 2012
Wieczorem zasnęłam tak nagle że nawet nie zauważyłam że jestem w ciuchach.Co się ze mną dzieje? Dawna doskonale poukładana Julia by sobie na pewno na to nie pozwoliła.Zmieniłam się tylko sama nie wiem czy na lepsze czy jednak na gorsze.Mniejsza w każdym razie musiałam iść wziąć prysznic i przebrać się w świeże ciuchy.Byłam pewna że jest już grubo po 10.O dziwo ze wszystkim uporałam się w kilka chwil i pozostało mi tylko wysuszenie włosów.
- Julaaaa ciszejj ! daj spać trening mam za chwile. Z pokoju Kuzyna usłyszałam jego wydzieranie się po przez sen.
Co ? On jeszcze na treningu ?! O fuck ! To która jest godzina ?!Wybiegłam z łazienki z mokrymi włosami aby wziąć mój telefon na którym widniała godzina 7.30. Czyli że co ? wstałam własnowolnie o siódmej ? nie możliwe nie wierze dawna Julia chociaż poukładana to w dzień wolny wcześniej niż o 10 nie wstawała. Co się ze mną dzieje.
-Przepraszam cię ale myślałam że jest trochę później.
- Indyk myślał...
- Tak tak o niedzieli ble ble .
- Dokładnie. Więc następnym razem zobacz łaskawie na zegarek. Wiem motyle w brzuchu miłość zakochanie i tp. ale to nie znaczy że ja przez to muszę cierpieć!
- Kur*a co ty masz z tym zakochaniem jak się zakochałeś to powiedz nie mam nic przeciwko. Ale mnie w żadną miłość nie mieszaj wiesz że dla mnie na razie nie ma czegoś takiego !
-Jasne jasneeee. Ja tam widzę jak On się na ciebie patrzył. Mój kuzyn nadal drążył ten temat.
- Jeśli w tej chwili się nie zamkniesz to codziennie masz pobudkę o równej 6 i ja wcale nie żartuję !
-Dobra przestaje ale ja tam wiem swoje !
Po miłej kuzynowskiej konwersacji dalej wróciłam do suszenia włosów. nie zajęło mi to dużo czasu a byłam już gotowa.
postanowiłam że za tę "wczesną" pobudkę odwdzięczę się śniadaniem.Ale pachnie! Od zawsze lubiłam gotować to taka pasja.
- Matko Jula jestem w niebie przez tę pobudkę ? ale pachnie! Mogę trochę ?
- Oczywiście że możesz, ale jest jeden warunek.
- Jaki zrobię wszystko co zechcesz.
- wszystko. powiedziałam z cwanym uśmieszkiem.
- oj no Jula mów i daj te pyszności !
- Chce iść z tobą na trening nie chce mi się siedzieć samej w domu.
- Oczywiście Mario się na pewno ucieszy.
- Daj spokój z tym Mario. Mario to Mario tamto. Zakochałeś się w nim czy co ?
- chyba ty ! mruknął pod nosem Łukasz i zabrał się za jedzenie swojej porcji, ja uczyniłam to samo, udając że nie słyszałam tego co powiedział.
[Trening]
Julka to ty idź usiąść a ja ide się przebrać-Zakomunikował mi kuzyn.
Byliśmy na treningu na czas więc nie musiałam długo czekać aż zawodnicy wybiegli na murawe a za nimi trener.
-O widzie że spodobało się pani u nas.
-Tak wole przyjść tu niż nudzić się samej w domu, a trening chłopaków to czysta komedia.
- Tu sie z panią zgodzę nie da się tu nudzić.
- To morze na początek wymyśli im pani jakieś ćwiczenie ?
- z chęcią. No to morze zacznijmy od 10 kółeczek co pan sądzi ?
- Bądź dla nas łaskawa- dało się słyszeć głosy zawodników.
- Mam dobre serce.Odpowiedziałam
- No chłopaki słyszeliście 10 kółeczek i to migiem. powiedział z przymrużeniem oka trener.
Po skończonych 10 "kółeczkach" zaczęli robić różne ćwiczenia rozciągające szybkościowe. itp.
No ale widok grupki chłopaków biegających po trawie i robiących ćwiczenia był przekomiczny.
W pewnym momencie podszedł do mnie trener.
- Czym pani się interesuję- jeśli mogę spytać?
-Interesuję się fotografią wskazałam na mój aparat.I zaczynam studia na kierunku Psychologia sportowa.
- Bardzo ciekawe zainteresowania a ma pani zamiar przyjść na jutrzejszy mecz ?
- Tak oczywiście. Bardzo lubię piłkę nożną i z pewnością przyjdę z moim aparatem i porobie kila zdjęć piłkaże podczas oddawania goli czy podawania piłki mają komiczne miny!
- Hahaha w zupełności się zgadzam!Ej ale czy wy nie macie nic lepszego do roboty tylko podsłuchiwanie rozmów ? do ćwiczeń już!
Po treningu razem z kolegami piszcza [ w sumie to też moimi]. Przyjechaliśmy do "naszego" domu.Chłopcy chcieli pograć w Fifę.
- A wam ta piłka się nigdy nie znudzi ? zapytałam z zdziwieniem w głosie.
- Piłka ? no co ty nigdy w życiu ! Po raz pierwszy tego dnia odezwał się do mnie Robert.
- Jesteśmy na miejscu ucieszył się kierowca - Piszczek. za nami podjechali jeszcze Mario i Marco. No to turniej czas zacząć pomyślałam.
-Wchodźcie wchodźcie.Powiedział mój kuzyn. Julka mogła byś przynieść chipsy s kuchni i cole ?
-Tak mój jak zwykle ogarnięty kuzynie
Poszłam do kuchni aby nalać picie do szklanek i wsypać chipsy do misek.
- O tu się chowasz.Powiedział Lewy w naj mniej spodziewanym prze ze mnie momencie i o mały włos szklanka do której nalewałam nie znalazła by się na ziemi.
-A mama cie nie nauczyła że nie zachodzi się ludzi od tyłu ? A po za tym wy tam macie swoje zajęcie.
- wylosowałem ostatnią kolejkę. A co do pierwszego pytania to nauczyła tylko że ja byłem nie przykładnym uczniem. powiedział uśmiechnięty Robert.
W tym samym momencie złapaliśmy za Tace z piciem.
- Ja wezmę. powiedzieliśmy w jednej chwili i nasze oczy spotkały się . Matko tone w tych niebiesko lazurowych.
- Yyy no tak to morze ja to wezmę. odezwał się pierwszy.
- Co ? A tak dziękuję. To ja wezmę chipsy. wzięliśmy jedzenie i poszliśmy do pokoju w którym grali.
- Co tak długo sami te chipsy produkowaliście ? zapytał piszczek.
- hahaha bardzo śmieszne. odpowiedział RL9.
zawodnicy Borussi pochłonięci grą wyglądali naprawdę komicznie. Trochę mi się nudziło więc wyszłam na balkon, aby odetchnąć. usiadłam sobie na krześle. usłyszałam czyjeś kroki w sumie nie chciało mi się siedzieć sama więc się ucieszyłam
________________________________________________________________________________
kolejny rozdział ;) Sr za błędy i wgl.
Jeśli już tu jesteś zostaw jakiś komentarz czy coś będzie mi bardzo miło.O nowych rozdziałach morzecie informować mnie na moim gg lub w kom.
czwartek, 1 listopada 2012
Jak zwykle po imprezie mocno zakrapianej alkoholem na drugi dzień są tego skutki. Na całe szczęście ja znam umiar więc nie było tak źle niestety nie mogę tego powiedzieć o moim kuzynie. On jak zwykle "trochę" za imprezował.Obudziłam się o 11 co i tak było wcześnie poszłam do kuchni zrobiłam sobie kawę. Następnie poszłam oglądać tv straaasznie mi się nudziło nie mówię że nie no ale nie będę go budziła nie mam zamiaru wysłuchiwania tego jak to go strasznie kac męczy niech jeszcze pośpi. Ja swoją drogą zgłodniałam więc postanowiłam że zrobię obiad.
Zrobienie obiadu zajęło mi całą godzinę więc była już 13. Zjadłam obiad po czym pomyślałam że pójdę na spacer po okolicy czerwcowe słońce było piękne!
Jak postanowiłam tak też zrobiłam poszłam do swojego pokoju aby przebrać się z mojego dresu na coś w czym mogę wyjść " na miasto". Wskoczyłam w szorty i bokserkę z nadrukiem i byłam gotowa do wyjścia.
Postanowiłam że napisze kartkę żeby mój kuzyn się nie martwił
Szłam przez ulice Dortmundu przez jakieś 10 min. Miasto wydawało mi się takie piękne.Weszłam do parku włączyłam muzykę i nie myśląc o niczym beztrosko przechadzałam się alejkami parku.W pewnym momencie niespodziewanie wybiegła z za drzewa znana mi postać Mario- widocznie postanowił po południu trochę pobiegać.Zbliżał się do mnie bardzo szybko myślałam że się zatrzyma ale on nie zauważając mnie wpadł prosto we mnie wywracając przy tym musiało to komicznie wyglądać.
-Przepraszam panią, przepraszam nie za uwarzyłem przepraszam ...powiedział nawet nie spoglądając na mnie.
-Nic się nie stało.Powiedziałam to resztką sił a i tak na moje usta wcisną się uśmiech.
-O matko Julaa ?! nic ci sie nie stało przepraszam ale ze mnie ciapa nie poznałem cie na początku.Wszystko w porządku ?
-Tak spoko tylko że mógłbyś ze mnie łaskawie zejść ?
- Yyyy coo ?! a tak tak już schodzę , chodź usiądziemy na ławce.Powiedział po czym pomógł mi wstać Mario.
-Z chęcią.
- sama wyszłaś na spacer przecież nie znasz miasta. Mogłaś się zgubić.
-Ojj tam przesadzasz mam dobrą orientacje w terenie. A ty co biegasz tu sobie i wpadasz na ludzi , co ?
- Nie na wszystkich tylko na Ciebie, widocznie stwarzasz wokół siebie pole magnetyczne które mnie przyciąga.
- hahahahhahaha bardzo śmieszne- zaśmiałam się dosyć sztucznie.Po czym spojrzałam na zegarek była godzina 17.
- Ej wiesz co bo ja muszę już wracać.Piszczu się będzie martwił.O ile się już obudził.
- Odprowadzę cię !!Powiedział nagle jakby wpadł na genialny pomysł.
- nie nie dzięki sama dojdę.
- ale czy ja zadałem ci pytanie? - nie więc nie masz nic do gadania.
Uśmiechnęłam się promiennie w głębi serca chciałam aby mi to zaproponował.
- No to idziemy. Zakomunikował mi mój towarzysz.
Po drodze rozmawialiśmy na przeróżne tematy nie tylko o sporcie ale i o życiu i w ogóle. Nasz cel zbliżał się nie ubłagalnie a ja wcale nie chciałam rozstawać się z Goetze. Nie stety nie minęła chwila a my staliśmy przed wejście do mieszkania Łukasza.
- to ja już pójdę. powiedziałam z wielkim smutkiem który starałam się ukryć.Niestety chyba mi to nie wyszło.
-Ejj ! ale nie smuć się tu jeszcze się zobaczymy.Morze jutro przyjdziesz na trening jutro ? proszę dla mnie przyjdź.
-hahahaha nie schlebiaj sobie.Akurat widzenie ciebie nie jest żadną atrakcją [Jest, jest] No ale ewntulanie mogę przyjść dla drużyny !
- Teraz to ja Focha strzele i to z przytupem.Pa ! odwrócił głowę.
- No morze i dla ciebie też. Oj głupku nie Fochaj. Odwróciłam jego głowę prawą ręką po czym pocałowałam delikatnie w policzek.Sama nie wiem co mną kierowało. Trochę zawstydzona odwróciłam się i rzuciłam przez ramię "do zobaczenia"
Weszłam do domu zdjęłam trampki i pomaszerowałam do salonu gdzie siedział z bananem na twarzy mój kuzyn.
- z czego się tak cieszysz ?
-z was.
- Jakich znowu nas ? co ci znowu do głowy strzeliło ?
-widziałem jak go pocałowałaś ! Ale z was piękna para jest hoho. zamyślił się mój kuzyn.
- zwykły przyjacielski pocałunek nic więcej i żadna para jesteśmy tylko kumplami.Wzięłam poduszkę i trafiłam prosto w Piszczka. Co jak co ale cel to ja zawsze miałam.
- on nie był mi dłużny i mi oddał. I właśnie tak zaczęła się nasza wojna na poduszki.
Pomocy ratunku Dusisz mnie puszczaj mnie i to już ! powiedziałam ostatkiem sił wygrzebując się z pod poduszek i kuzyna.Wstałam i poszłam do swojego pokoju położyłam sie na łóżku włączyłam muzykę.I dopiero teraz uświadomiłam sobie że pocałowałam Mario że wtedy poczułam miły impuls , przecież to tylko zwykły całus w policzek a dla mnie jakby coś znaczył ale nie ja nie mogę się zakochać nie teraz nie po tym co mnie spotkało.
_________________________________________________________________________________
Drugi rozdział. Przepraszam za błędy, literówki etc. niestety nie jestem w stanie wszystkiego wyłapać ;C
Co do opowiadania to na razie nie będzie wielkiej miłości. .A właśnie i jeszcze jedno była bym bardzo wdzięczna za jakikolwiek komentarz naprawdę będę wam wdzięczna bo sama nie wiem pisać czy nie pisać ....
Zrobienie obiadu zajęło mi całą godzinę więc była już 13. Zjadłam obiad po czym pomyślałam że pójdę na spacer po okolicy czerwcowe słońce było piękne!
Jak postanowiłam tak też zrobiłam poszłam do swojego pokoju aby przebrać się z mojego dresu na coś w czym mogę wyjść " na miasto". Wskoczyłam w szorty i bokserkę z nadrukiem i byłam gotowa do wyjścia.
Postanowiłam że napisze kartkę żeby mój kuzyn się nie martwił
Szłam przez ulice Dortmundu przez jakieś 10 min. Miasto wydawało mi się takie piękne.Weszłam do parku włączyłam muzykę i nie myśląc o niczym beztrosko przechadzałam się alejkami parku.W pewnym momencie niespodziewanie wybiegła z za drzewa znana mi postać Mario- widocznie postanowił po południu trochę pobiegać.Zbliżał się do mnie bardzo szybko myślałam że się zatrzyma ale on nie zauważając mnie wpadł prosto we mnie wywracając przy tym musiało to komicznie wyglądać.
-Przepraszam panią, przepraszam nie za uwarzyłem przepraszam ...powiedział nawet nie spoglądając na mnie.
-Nic się nie stało.Powiedziałam to resztką sił a i tak na moje usta wcisną się uśmiech.
-O matko Julaa ?! nic ci sie nie stało przepraszam ale ze mnie ciapa nie poznałem cie na początku.Wszystko w porządku ?
-Tak spoko tylko że mógłbyś ze mnie łaskawie zejść ?
- Yyyy coo ?! a tak tak już schodzę , chodź usiądziemy na ławce.Powiedział po czym pomógł mi wstać Mario.
-Z chęcią.
- sama wyszłaś na spacer przecież nie znasz miasta. Mogłaś się zgubić.
-Ojj tam przesadzasz mam dobrą orientacje w terenie. A ty co biegasz tu sobie i wpadasz na ludzi , co ?
- Nie na wszystkich tylko na Ciebie, widocznie stwarzasz wokół siebie pole magnetyczne które mnie przyciąga.
- hahahahhahaha bardzo śmieszne- zaśmiałam się dosyć sztucznie.Po czym spojrzałam na zegarek była godzina 17.
- Ej wiesz co bo ja muszę już wracać.Piszczu się będzie martwił.O ile się już obudził.
- Odprowadzę cię !!Powiedział nagle jakby wpadł na genialny pomysł.
- nie nie dzięki sama dojdę.
- ale czy ja zadałem ci pytanie? - nie więc nie masz nic do gadania.
Uśmiechnęłam się promiennie w głębi serca chciałam aby mi to zaproponował.
- No to idziemy. Zakomunikował mi mój towarzysz.
Po drodze rozmawialiśmy na przeróżne tematy nie tylko o sporcie ale i o życiu i w ogóle. Nasz cel zbliżał się nie ubłagalnie a ja wcale nie chciałam rozstawać się z Goetze. Nie stety nie minęła chwila a my staliśmy przed wejście do mieszkania Łukasza.
- to ja już pójdę. powiedziałam z wielkim smutkiem który starałam się ukryć.Niestety chyba mi to nie wyszło.
-Ejj ! ale nie smuć się tu jeszcze się zobaczymy.Morze jutro przyjdziesz na trening jutro ? proszę dla mnie przyjdź.
-hahahaha nie schlebiaj sobie.Akurat widzenie ciebie nie jest żadną atrakcją [Jest, jest] No ale ewntulanie mogę przyjść dla drużyny !
- Teraz to ja Focha strzele i to z przytupem.Pa ! odwrócił głowę.
- No morze i dla ciebie też. Oj głupku nie Fochaj. Odwróciłam jego głowę prawą ręką po czym pocałowałam delikatnie w policzek.Sama nie wiem co mną kierowało. Trochę zawstydzona odwróciłam się i rzuciłam przez ramię "do zobaczenia"
Weszłam do domu zdjęłam trampki i pomaszerowałam do salonu gdzie siedział z bananem na twarzy mój kuzyn.
- z czego się tak cieszysz ?
-z was.
- Jakich znowu nas ? co ci znowu do głowy strzeliło ?
-widziałem jak go pocałowałaś ! Ale z was piękna para jest hoho. zamyślił się mój kuzyn.
- zwykły przyjacielski pocałunek nic więcej i żadna para jesteśmy tylko kumplami.Wzięłam poduszkę i trafiłam prosto w Piszczka. Co jak co ale cel to ja zawsze miałam.
- on nie był mi dłużny i mi oddał. I właśnie tak zaczęła się nasza wojna na poduszki.
Pomocy ratunku Dusisz mnie puszczaj mnie i to już ! powiedziałam ostatkiem sił wygrzebując się z pod poduszek i kuzyna.Wstałam i poszłam do swojego pokoju położyłam sie na łóżku włączyłam muzykę.I dopiero teraz uświadomiłam sobie że pocałowałam Mario że wtedy poczułam miły impuls , przecież to tylko zwykły całus w policzek a dla mnie jakby coś znaczył ale nie ja nie mogę się zakochać nie teraz nie po tym co mnie spotkało.
_________________________________________________________________________________
Drugi rozdział. Przepraszam za błędy, literówki etc. niestety nie jestem w stanie wszystkiego wyłapać ;C
Co do opowiadania to na razie nie będzie wielkiej miłości. .A właśnie i jeszcze jedno była bym bardzo wdzięczna za jakikolwiek komentarz naprawdę będę wam wdzięczna bo sama nie wiem pisać czy nie pisać ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2012
(13)
-
▼
listopada
(11)
- Cały dzień spędziłam na rozmowie i wygłupach z prz...
- dwanaścieeeeeeeeee
- jedenaścieeeeeeee
- Dziesiąteczka.
- Dziewiąteczka
- Osiem
- http://www.youtube.com/watch?v=blkMMen0DZE&featu...
- sześć ;>
- Po chwili poczułam czyjeś ciepłe ręce na moich r...
- Wieczorem zasnęłam tak nagle że nawet ni...
- Jak zwykle po imprezie mocno zakrapianej alkohole...
- ► października (2)
-
▼
listopada
(11)