czwartek, 8 listopada 2012

sześć ;>

Byłam spokojna bo wiem że Marco nie potrafi wymyślić dobrych zadań.Trzeba przyznać że najgorsze dopiero przed nami czyli mój kuzyn ja miałam takie szczęście iż był  dla mnie łaskawy więc nie zbyt muszę się tym martwić. Reus  Zakręcił butelką , która zakołowała kilka razy po czym zatrzymała się na Robercie. 
-No więc Robciu a morze-hmmm-zastanowię się co by tu... Aha już wiem! no więc  

- jakie dziewczyny ci się podobają? - pocałuj dziewczynę która ma chociaż jedną z wymienionych cech.

Ponieważ promile buzowały już we krwi uczestników imprezy nie było żadnych za hamowań.
-W sumie dla mnie liczy się bardziej charakter.Zaczął napastnik.Oczywiście wygląd też się liczy. Uwielbiam brunetki. 
Po czym podszedł bliżej mnie i  wzrokiem pytając o pozwolenie [zgodziłam się oczywiście]namiętnie pocałował w usta.Trwaliśmy w pocałunku a ja czułam się hmm... Jak ja się czułam? Z pewnością jest to fanta styczne uczucie ale nie zapominajmy że alkohol robi swoje w naszym organizmie.Następnym w kolejce wymyślania zadań był Łukasz wpadł jak zwykle na genialny pomysł. Butelka pokazała na Mario swoją drogą nie zauważyłam nawet kiedy tu wszedł nie ważnie jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Będę dla ciebie łaskawy.Więc twoje zadanie jest następujące :Wyjdź na ulice bez koszulki z bitą śmietaną i krzycz " czy jest ktoś chętny na bitą śmietanie z Mario" 
No tak mój kuzyn "łaskawy". Mario z miną "zabije cie" podszedł do lodówki zabrał bitą śmietanę i wyszedł na ulicę i za moment deklamował to co powiedział chwilę wcześniej mój kuzyn. 10 minut później bez koszuli cały lepiący się od białego spreju  zawodnik BVB. Wpadł do mieszkania w którym odbywała się impreza.
Każdy wykonał jeszcze jakieś zadania - mi trafiło się najłatwiejsze.Kilka godzin później wszyscy rozeszli się do domów.Już współczuje Reusowi sprzątania tego bałaganu.
Po powrocie do domu poszłam spać chyba jak każdy.
        
                                                                       ***
Kolejne ostatnie dni czerwca spędzałam na typowym leniuchowaniu "leżing i smażong" to moje wówczas ulubione zajęcia.Wychodziłam na zakupy kupiłam kilka naprawdę fajnych ciuchów.Łukasz cały czas był na treningach meczach i te pe. oczywiście na mecze też chodziłam OBOWIĄZEK! Zbliżał się mecz sparingowy polski z Francją który odbył się we Wrocławiu.Łukasz kilka dni wcześniej wyjechał na zgrupowanie kadry.Ja nie pałam ochotą do wcześniejszego przyjazdu.W dzień meczu przyjechałam do miasta w którym odbywał się mecz.W recepcji hotelowej odebrałam klucz po czym przeszłam do pokoju.zostawiłam walizkę i postanowiłam trochę odpocząć po dosyć męczącej podróży.O dziwo zasnęłam, kiedy się obudziłam wyświetlacz mojego telefonu wskazywał godzinę 18.30 mecz miał mieć początek o godzinie 20.45 mam jeszcze sporo czasu więc wyjdę na spacer ulicami tego jakże uroczego miasta.Spacerowałam po rynku, parkach. Po mieście widać było że będzie tu sportowe widowisko o ile tak to można nazwać. Kibice ubrani w barwy narodowe przemijali co jakiś czas przed moimi oczami.Po godzinnym spacerze wróciłam do hotelu, odświeżyłam się po czym ubrałam czerwone rurki i bluzkę piłkarską. Przed 20 wyruszyłam na stadion.Może uda mi się przywitać z chłopakami a także poznać kilku re prezentantów.Po wejściu na obiekt moim oczom ukazała się doskonale mi znana sylwetka Lewandowskiego przy spieszyłam kroku aby go dogonić. 
-Cześć.- krzyknęłam do ucha zawodnikowi.
-Matko Julka chcesz żebym padł na zawał przed samym meczem a tak w ogóle to mama nie nauczyła cie że nie zachodzi się z tyłu ? 
-Nauczyła nauczyła.Wiesz jeden zawał wte czy we wte. 
W tym momencie na mojego rozmówcę wpadła grupka dziewczyn piszczących na jego widok, postanowiłam odsunąć się na bok.W naj mniej spodziewanej chwili podbiegła do mnie postawna tleniona blądynka "Plastic is Fantastic pół kilo gładzi szpachlowej na twarzy" jak ja to nazywam. Złapała mnie za przedramiona i szarpiąc mną zaczęła krzyczeć. 
-Co ty sobie wyobrażasz rozmawiać z Moim Robertem on jest Tylko MÓJ rozumiesz czy nie !? 
W całej tej sytuacji byłam rozbawiona a zarazem zdziwiona i prze straszona. Zachowanie tej że dziewczyny jest dla mnie yy co naj mniej dziwne.Nie mogąc wyswobodzić się z jej uścisku zawołałam o pomoc ona szarpała coraz mocniej a ja nie wiem dla czego śmiałam się głośno.Po moim krzyku Robert przybiegł do mnie i oderwał dosłownie i w przenośni tę blądynę.
-Spadaj od Juli. powiedział napastnik. 
-Dziękuje ci Lewy. Wgl co to miało być masakra współczuje takich fanek.
- Hahaha nie ma za co. Ej ale czemu ty się śmiałaś przecież to wcale śmieszne nie było. 
- oj  było było. stwierdziłam. 
- Ty zawsze byłaś inna. powiedział ze smutną miną reprezentant polski. 
- Ja ci zaraz dam ! 
- co będziesz  biła dobro narodowe. 
- Hahahahahahhahahahahahhahahahahhaha no Robert no przestań weź. Ty to jednak masz poczucie humoru. 
- Sie wie. Dobra lecę. 
I poszedł ja Jeszcze przez chwilę czekałam na ławeczce w gruncie rzeczy  fajny był ten "ratunek" Roberta lubię go . 
Po 30 minutach Arbiter gwizdkiem zaczą mecz. Re prezentacji Polski szło znakomicie     już w pierwszej połowie pokazali ogromne morzliwości i doskonałą grę.W 20 minucie meczu na 1:0 Gola strzelił nikt inny jak Robert Mój "wybawca".Przez kilka minut gre prowadzili przeciwnicy ale na koniec pierwszej połowy Polacy się otrząsnęli i kolejnego gola wbił Kuba. Druga połowa przebiega dosyć spokojnie. ale już w 65 minucie meczu gola strzelił niejaki Ludo    Obraniak. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 nasi zadowoleni piłkarze wchodzili do szatni. 

Po meczu czekałam na chłopaków na ławce obok stadionu tak zresztą umówiłam się z Łukaszem.Nie musiałam zbyt długo czekać a zadowoleni zawodnicy wyszli ze stadionu.Piszczek przedstawił mnie kolegom z reprezentacji i załatwił miejsce w atobusie tak ze jechałam z nimi.Łukasz powiedział że jak zwykle po wygranej chcą to uczcić  więc poszłam z nimi do pokoju jednego z reprezentantów.W gronie piłkarzy czuła się doskonale zdążyłam już porozmawiać prawie ze wszystkimi- bardzo miłe z nich chłopaki. Kuba zaproponował aby po wygłupiać się w takt muzyki. włączył hit internetu "Ona tańczy dla mnie" w sumie nawet fajna nuta do mnie podszedł Robert co w sumie mnie nie zdziwiło i zaczęliśmy podbijać parkiet chłopaki tańczyli dzikie tańce plemion afrykańskich bo inaczej tego się nie da nazwać.Gdy muzyka się skończyła byłam już dosyć zmęczona tańcem więc postanowiłam zejść ze sceny i napić się czegoś. Razem ze mną zeszedł mój świetny towarzysz tańca. 
- Może chcesz się czegoś napić ? 
- Czytasz mi w myślach , czy co ? Tak chętnie. 
- Nawet sobie nie wyobrażasz jakbym chciał. Po czym poszedł nalać nam soku. 
Tylko co to miało znaczyć nawet nie wiesz jak bym chciał czy on mi coś sugeruje? Nie jest on dla mnie zwykłym przyjacielem jest czymś więcej o Boże czy ja czy ja się nie zakochałam przypadkiem? Z rozmyśleń wyrwała mnie wibracja przychodzącego sms'a. Od Mario : 
                                                  Cześć, przepraszam że pisze tak późno 
                                                  mam nadzieje że cie nie obudziłem
                                                  czy jak wrócisz to możemy porozmawiać ? 
Nie odpisałam nic bo w tym momencie Lewandowski przyniósł napoje.Aczkolwiek ta wiadomość dała mi do myślenia. 
-YY Julka możemy wyjść na balkon strasznie tu duszno.
-No pewnie. Uśmiechnęłam się jak najładniej umiałam.
Robert złapał mnie za rękę.[hmm dziwne] i wyszliśmy. 
-Łany mamy wieczór Prawda ? 
-Taaa ładny ale ty chyba chciałeś mi coś powiedzieć Prawda ? 
-Tak masz racje chce ci powiedzieć coś co jest dla mnie bardzo ważne. 
- No więc mów. Uśmiechnęłam zachęcając do rozmowy, sama bałam się co mi powie ale też byłam bardzo ciekawa.Robert wziął głęboki wdech po czym zaczął mówić. z
_________________________________________________________________
Przepraszam za wszystkie błędy i za to że często pisze duża literę nie tam gdzie trzeba.- głupi nawyk.Jeśli przeczytałeś/aś proszę cie o zostawienie jakiegoś komentaża to strasznie strasznie motywuje.A wgl. Jak ktoś chce żebym go informowała no to niech napisze nr GyGy czy coś ;D DZIEKUJĘ <3 




niedziela, 4 listopada 2012

 Po chwili  poczułam czyjeś ciepłe ręce na moich ramionach.
-Co tak sama tu siedzisz ? Zapytał Robert.
-Piękny mamy wieczór czyż nie. odpowiedziałam pytaniem na pytanie.W tym momencie moim oczom objawiła się jego sylwetka, przeszedł obok mnie i zajął miejsce na siedzeniu obok.
-Tak tak piękny wyjątkowo ciepły.
-wyjątkowo.W moim głosie zdało się słyszeć lekką niezręczność sama nie wiem czemu.
- Przychodzisz na Jutrzejszy mecz ?
- Tak oczywiście nie mogła bym takiej okazji przepuścić. Tylko proszę o gola panie "LewandoGOALski"
- Hahahahahha ty to masz pomysły.Postaram się jak będę mógł.
-Nie ja tylko kibice. Chyba twoja kolej teraz. Chodź idziemy.
- A no fakt moja.Powiedział to w wyraźnym zamyśleniu patrząc mi głęboko w oczy.
Po wejściu do środka zaczęli znowu grać.Hmm ciekawe co miał na myśli patrząc mi w oczy.

Po 30 min rywalizacja zakończyła się a wszyscy rozeszli się do swoich domów. W końcu jutro mecz.
Ja także postanowiłam pójść do swojego pokoju.Jak miałam w zwyczaju położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać.Mam wspaniałego kuzyna.Super przyjaciół.Hmm czego chcieć więcej ?Prawie całkowicie zapomniałam o incydencie z przed pół roku.Nurtowała mnie tylko jedna rzecz: Jego wzrok przeszywający mnie całą. Patrzył prosto w moje oczy jakby chciał mi coś powiedzieć ciekawe o czym?Mario od naszego ostatniego spotkania nie odezwał się do mnie ani raz.Było mi z tego powodu bardzo źle. Lubię z nim rozmawiać, śmiać się i wgl. Znam go niedługo bardzo nie długo a tak strasznie brakuje mi rozmowy z nim to dziwne uczucie.
Gdy skończyłam moje rozmyślanie udałam się do łazienki a później poszłam spać.
                                                            ***
Obudziły mnie ciepłe promienie czerwcowego słońca.Tym razem spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 11.30.
-Czas wstawać.Jak postanowiłam tak też zrobiłam.Wstałam i udałam się do łazienki aby się ubrać. Później poszłam  na dół w celu wypicia kawy.Na stole zastałam kartkę :
                             
  Poszedłem na trening będę ok. 12 Łukasz.

Co ? Około 12 muszę zrobić jakiś obiad pomyślałam pijąc kawę. Postanowiłam że zrobię Spaghetti.Lubiłam robić to danie a przede wszystkim je jeść.No i jeszcze jeden plus mój kuzyn także je uwielbiał morze dzięki temu wygramy mecz ?! oby. 
                                                                     ***

-Łaaał jesteście wspaniali ! Wygraliście! wiedziałam!-Krzyczałam do uszu chłopaków.Kocham waas !
-A gdybyśmy przegrali to byś nas nie kochała- droczył się ze mną Marco.
-Haha jakie śmieszne.Wtedy też bym was kochała mniej ale też.
-Julka! Idziesz ? Wołał mnie Łukasz z samochodu.
-Idę już idę .
Droga do domu minęła nam na ciągłej rozmowie mieliśmy fenomenalne humory. Gdy weszliśmy do domu. Postanowiłam przesłać zdjęcia z lustrzanki na laptopa.
-Co tam masz ?
- Wasze zdjęcia hahaha, świetnie wyglądacie podczas akcji.
- Pokaż mi to natychmiastowo !
-Nie nie usunę żadnego z nich są genialne. Zero cenzury! - powiedziałam z  rozbawieniem patrząc na minę strzelającego gola Lewandowskiego.
-No doooooobra, ale pokaż. - powiedział przeciągając głoskę "o" mój kochany kuzyn.
Po obejrzeniu zdjęć [ i masie śmiechu] Spostrzegliśmy iż jest już późno więc postanowiłam że pójdę się położyć.Byłam na tyle zmęczona że nie miałam siły wziąć prysznica więc przebrałam się w piżamę i po chwili zasnęłam.
                                                                  ***
Rano obudził mnie piękny zapach parzonej kawy.Poszłam do łazienki wziąć prysznic i przebrać się w letnią sukienkę.Pomimo faktu iż było jeszcze wcześnie [ 8.30] na dworze panowały ciepłe promienie słońca.
Zapach kawy poprowadził mnie prosto do kuchni gdzie przebywał w fenomenalnym humorze mój kuzyn.
Widok był przekomiczny stał obok blatu kuchenki robiąc naleśniki i podśpiewując piosenkę lecącą w radiu.
- Ojej ale ta kawa pachnie, też mogę dostać ?
-Ależ oczywiście proszę. -W tym momencie podał mi kubek z gorącą czarną cieczą.
- Też dostanę naleśnika ? - Zapytałam z ogromną nadzieją.
- Dostaniesz dostaniesz. Tylko weź z lodówki drzem.
Śniadanie pochłonęliśmy w momencie swoją drogą było pyszne.Mieliśmy cały dzień więc postanowiłam że zapytam mojego kuzyna o plany na resztę dnia.
- Łukasz a co będziemy robić przez cały dzień.
- No przecież wieczorem jest grill u Marco.Zapomniałaś ?
- Co ja nic o tym nie wiem, ale dobrze możemy iść bardzo chętnie.
Resztę dnia  [tzn. do 17 bo o 18 impreza.] spędziliśmy mało aktywnie. Przyszedł do nas nawet Kuba oczywiście panowie grali w Fifę bo jakże by inaczej a ja tylko przyglądałam się rywalizacji i rozpraszałam zawodników głupimi docinkami.O 16 Kuba się ulotnił wiadomo musi się "ogarnąć".
Ja postanowiłam wziąć dłuuugi prysznic i się przebrać bo jak wiadomo "nie mam się w co ubrać". No tak jak zwykle siedziałam przy otwartej szafie i wybierałam coś odpowiedniego na tę okazję.Postanowiłam ubrać "sfatygowane" dżinsowe szorty z wysokim  stanem i niebieską bokserkę, do tego biżuteria i lekki makijaż oraz balerinki.O 17.30 byłam gotowa do wyjścia.Zeszłam na dół do salonu gdzie zastałam czekającego na mnie Łukasza.
- Idziemy ?
-Idziemy !
Ponieważ do domu organizatora imprezy mieliśmy zaledwie 20 min drogi postanowiliśmy się przejść po drodze dołączyli do nas Kuba i Robert.Z pełnym rozbawieniem doszliśmy na miejsce gdzie słychać było głośną muzykę.Wszyscy piłkarze wraz z dziewczynami i tp. byli już na miejscu.Piliśmy tańczyliśmy i dobrze się bawiliśmy od  około pół godziny.W pewnym momencie poczułam mocny uścisk ciepłej ręki na swojej dłoni.Pociągną mnie w stronę bliżej mi nie określoną jak się okazało był to ogród a w ścisłości tylna jego połowa, o której istnieniu nawet nie wiedziałam szliśmy a raczej biegliśmy w ciszy słyszałam tylko muzykę. Gdy staliśmy mniej więcej na środku ogrodu Mario wziął moją twarz w dłonie i nasze usta połączyły się w długim pocałunku.Chciałam aby trwał on wiecznie ale z drugiej strony nie chciałam się w nic wkręcać nie chciałam Go zranić był dla mnie ważny.W momencie kiedy skończyliśmy nasz pocałunek odezwał się Goetze.
-Przepraszam ale to było silniejsze ode mnie.Nie mogłem się powstrzymać wyglądasz tak obłędnie pięknie.
-Nic się nie stało to było , to było mmm świetne.Ale nikt nie morze się o tym dowiedzieć w końcu jesteśmy przyjaciółmi, przepraszam ale nie chce cię ranić.- I pobiegłam do środka. W mojej głowie kołowało tysiące myśli sama nie wiedziałam czego chce ja go ja chyba kochałam tego wariata sama nie wiem co do niego czuje ale wiem że nie mogę go zranić. Weszłam do pomieszczenia w którym wszyscy się bawili chwyciłam za  butelkę z alkoholem i dosiałam się do Marco, Kuby i Roberta.Kilka promili później zaczęła się gra w butelkę. Nie byłam zbyt chętna ale w ostateczności się zgodziłam zaczynał Marco siedzący przede mną.
______________________________________________________________________________
Okej mamy następny rozdział mam nadzieje że się spodoba :)Oczywiście wprowadzę w opowiadanie pełno nie porozumień i pokomplikuje je nie będzie tak sielankowo.Za wszystkie błędy wielkie sory. Do następnego ;*

piątek, 2 listopada 2012


         Wieczorem zasnęłam tak nagle że nawet nie zauważyłam że jestem w ciuchach.Co się ze mną dzieje? Dawna doskonale poukładana Julia by sobie na pewno na to nie pozwoliła.Zmieniłam się  tylko sama nie wiem czy na lepsze czy jednak na gorsze.Mniejsza w każdym razie musiałam  iść wziąć prysznic i przebrać się w świeże ciuchy.Byłam pewna że jest już grubo po 10.O dziwo ze wszystkim uporałam się w kilka chwil i pozostało mi tylko wysuszenie włosów.
- Julaaaa ciszejj ! daj spać trening mam za chwile. Z pokoju Kuzyna usłyszałam jego wydzieranie się po przez sen.
Co ? On jeszcze na treningu ?! O fuck ! To która jest  godzina ?!Wybiegłam z łazienki z mokrymi włosami aby wziąć mój telefon na którym widniała godzina 7.30. Czyli że co ? wstałam własnowolnie o siódmej ? nie możliwe nie wierze dawna Julia chociaż poukładana to w dzień wolny wcześniej niż o 10 nie wstawała. Co się ze mną dzieje.
-Przepraszam cię ale myślałam że jest trochę później.
- Indyk myślał...
- Tak tak o niedzieli ble ble .
- Dokładnie. Więc następnym razem zobacz łaskawie na zegarek. Wiem motyle w brzuchu miłość zakochanie i tp. ale to nie znaczy że ja przez to muszę cierpieć!
- Kur*a co  ty masz z tym zakochaniem jak się zakochałeś to powiedz nie mam nic przeciwko. Ale mnie w żadną miłość nie mieszaj wiesz że dla mnie na razie nie  ma czegoś takiego !
-Jasne jasneeee. Ja tam widzę jak On się na ciebie patrzył. Mój kuzyn nadal drążył  ten temat.
- Jeśli w tej chwili się nie zamkniesz to codziennie masz pobudkę o równej 6 i ja wcale nie żartuję !
-Dobra przestaje ale ja tam wiem swoje !
  Po miłej kuzynowskiej konwersacji dalej wróciłam do suszenia włosów. nie zajęło mi to dużo czasu a byłam już gotowa.
postanowiłam że za tę "wczesną" pobudkę odwdzięczę się śniadaniem.Ale pachnie! Od zawsze lubiłam gotować to taka pasja.
- Matko Jula jestem w niebie przez tę pobudkę ? ale pachnie! Mogę trochę ?
- Oczywiście że możesz, ale jest jeden warunek.
- Jaki zrobię wszystko co zechcesz.
- wszystko. powiedziałam z cwanym uśmieszkiem.
- oj no Jula mów i daj te pyszności !
-  Chce iść z tobą na trening nie chce mi się siedzieć samej  w domu.
- Oczywiście Mario się na pewno ucieszy.
- Daj spokój z tym Mario. Mario to Mario tamto. Zakochałeś się w nim czy co ?
- chyba ty ! mruknął pod nosem Łukasz i zabrał się za jedzenie swojej porcji, ja uczyniłam to samo, udając że nie słyszałam tego co powiedział.

                                                             [Trening]
Julka to ty idź usiąść a ja  ide się przebrać-Zakomunikował mi kuzyn.
Byliśmy na treningu na czas więc nie musiałam długo czekać aż zawodnicy wybiegli na murawe a za nimi trener.
-O widzie że spodobało się pani u nas.
-Tak wole przyjść tu niż nudzić się samej w domu, a trening chłopaków to czysta komedia.
- Tu sie z panią zgodzę nie da się tu nudzić.
- To morze na początek wymyśli im pani jakieś ćwiczenie ?
- z chęcią. No to morze zacznijmy od 10 kółeczek co pan sądzi ?
- Bądź dla nas łaskawa- dało się słyszeć głosy zawodników.
- Mam  dobre serce.Odpowiedziałam
- No chłopaki słyszeliście 10 kółeczek i to migiem. powiedział z przymrużeniem oka trener.
Po skończonych 10 "kółeczkach" zaczęli robić różne ćwiczenia rozciągające szybkościowe. itp.
No ale widok grupki chłopaków biegających po trawie i robiących ćwiczenia był przekomiczny.
W pewnym momencie podszedł do mnie trener.
- Czym pani się interesuję- jeśli mogę spytać?
-Interesuję się fotografią wskazałam na mój aparat.I zaczynam studia na kierunku Psychologia sportowa.
- Bardzo ciekawe zainteresowania a ma pani zamiar przyjść na jutrzejszy mecz ?
- Tak oczywiście. Bardzo lubię piłkę nożną i z pewnością  przyjdę z moim aparatem i porobie kila zdjęć piłkaże podczas oddawania goli czy podawania piłki mają komiczne miny!
- Hahaha w zupełności się zgadzam!Ej ale czy wy nie macie nic lepszego do roboty tylko podsłuchiwanie rozmów ?  do ćwiczeń już!
Po treningu razem z kolegami piszcza [ w sumie to też moimi]. Przyjechaliśmy do "naszego" domu.Chłopcy chcieli pograć w Fifę.
- A wam ta piłka się nigdy nie znudzi ? zapytałam z zdziwieniem w głosie.
- Piłka ? no co ty nigdy w życiu ! Po raz pierwszy tego dnia odezwał się do mnie Robert.
- Jesteśmy na miejscu ucieszył się kierowca - Piszczek. za nami podjechali jeszcze Mario i Marco. No to turniej czas zacząć pomyślałam.
-Wchodźcie wchodźcie.Powiedział mój kuzyn. Julka mogła byś przynieść chipsy s kuchni i cole ?
-Tak mój jak zwykle ogarnięty kuzynie
Poszłam do kuchni aby nalać picie do szklanek i wsypać chipsy do misek.
- O tu się chowasz.Powiedział Lewy w naj mniej spodziewanym prze ze mnie momencie i o mały włos szklanka do której nalewałam nie znalazła by się na ziemi.
-A mama cie nie nauczyła że nie zachodzi się ludzi od tyłu ? A po za tym wy tam macie swoje zajęcie.
- wylosowałem ostatnią kolejkę. A co do pierwszego pytania to nauczyła tylko że ja byłem nie przykładnym uczniem. powiedział uśmiechnięty Robert.
W tym samym momencie złapaliśmy za Tace z piciem.
- Ja wezmę. powiedzieliśmy w jednej chwili i nasze oczy spotkały się . Matko tone w tych niebiesko lazurowych.
- Yyy no tak to morze ja to wezmę. odezwał się pierwszy.
- Co ? A tak dziękuję. To ja wezmę chipsy. wzięliśmy jedzenie i poszliśmy do pokoju w którym grali.
- Co tak długo sami te chipsy produkowaliście ? zapytał piszczek.
- hahaha bardzo śmieszne. odpowiedział RL9.

zawodnicy Borussi pochłonięci grą wyglądali naprawdę komicznie. Trochę mi się nudziło więc wyszłam na balkon, aby odetchnąć. usiadłam sobie na krześle. usłyszałam czyjeś kroki w sumie nie chciało mi się siedzieć sama więc się ucieszyłam

________________________________________________________________________________
kolejny rozdział ;) Sr za błędy i wgl.
Jeśli już tu jesteś zostaw jakiś komentarz czy coś będzie mi bardzo miło.O nowych rozdziałach morzecie informować mnie na moim gg lub w kom.

czwartek, 1 listopada 2012

 Jak zwykle po imprezie mocno zakrapianej alkoholem na drugi dzień są tego skutki. Na całe szczęście ja znam umiar więc nie było tak źle niestety nie mogę tego powiedzieć o moim kuzynie. On jak zwykle  "trochę" za imprezował.Obudziłam się o 11 co i tak było wcześnie poszłam do kuchni zrobiłam  sobie kawę. Następnie poszłam oglądać tv  straaasznie mi się nudziło nie mówię że nie no ale nie będę go budziła nie mam zamiaru wysłuchiwania tego jak to go strasznie kac męczy niech jeszcze pośpi. Ja swoją drogą zgłodniałam więc postanowiłam że zrobię obiad.
Zrobienie obiadu zajęło mi całą godzinę więc była już 13. Zjadłam obiad po czym pomyślałam że pójdę na spacer po okolicy czerwcowe słońce było piękne!
Jak postanowiłam tak też zrobiłam poszłam do swojego pokoju aby przebrać się z mojego dresu na coś w czym mogę wyjść " na miasto". Wskoczyłam w szorty i bokserkę z nadrukiem i byłam gotowa do wyjścia.
Postanowiłam że napisze kartkę żeby mój kuzyn się nie martwił
Szłam przez ulice Dortmundu przez jakieś 10 min. Miasto wydawało mi się takie piękne.Weszłam do parku włączyłam muzykę i nie myśląc o niczym beztrosko przechadzałam się alejkami parku.W pewnym momencie niespodziewanie wybiegła z za drzewa znana mi postać Mario- widocznie postanowił po południu trochę pobiegać.Zbliżał się do mnie bardzo szybko myślałam że się zatrzyma ale on nie zauważając mnie wpadł prosto we mnie wywracając przy tym musiało to komicznie wyglądać.
-Przepraszam panią, przepraszam nie za uwarzyłem przepraszam ...powiedział nawet nie spoglądając na mnie.
-Nic się nie stało.Powiedziałam to resztką sił a i tak na moje usta wcisną się uśmiech.
-O matko Julaa ?! nic ci sie nie stało przepraszam ale ze mnie ciapa nie poznałem cie na początku.Wszystko w porządku ?
-Tak spoko tylko że mógłbyś ze mnie łaskawie zejść ?
- Yyyy coo ?! a tak tak już schodzę , chodź usiądziemy na ławce.Powiedział po czym pomógł mi wstać Mario.
-Z chęcią.
- sama wyszłaś na spacer przecież nie znasz miasta. Mogłaś się zgubić.
-Ojj tam przesadzasz mam dobrą orientacje w terenie. A ty co biegasz tu sobie i wpadasz na ludzi , co ?
- Nie na wszystkich tylko na Ciebie, widocznie stwarzasz wokół siebie pole magnetyczne które mnie przyciąga.
- hahahahhahaha bardzo śmieszne- zaśmiałam się dosyć sztucznie.Po czym spojrzałam na zegarek była godzina 17.
- Ej wiesz co bo ja muszę już wracać.Piszczu się będzie martwił.O ile się już obudził.
- Odprowadzę cię !!Powiedział nagle jakby wpadł na genialny pomysł.
- nie nie dzięki sama dojdę.
- ale czy ja zadałem ci pytanie? - nie więc nie masz nic do gadania.
Uśmiechnęłam się promiennie w głębi serca chciałam aby mi to zaproponował.
- No to idziemy. Zakomunikował mi mój towarzysz.
Po drodze rozmawialiśmy na przeróżne tematy nie tylko o sporcie ale i o życiu i w ogóle. Nasz cel zbliżał się nie ubłagalnie a ja wcale nie chciałam rozstawać się z Goetze. Nie stety nie minęła chwila a my staliśmy przed wejście do mieszkania Łukasza.
- to ja już pójdę. powiedziałam z wielkim smutkiem który starałam się ukryć.Niestety chyba mi to nie wyszło.
-Ejj ! ale nie smuć się tu jeszcze się zobaczymy.Morze jutro przyjdziesz na trening jutro ? proszę dla mnie przyjdź.
-hahahaha nie schlebiaj sobie.Akurat widzenie ciebie nie jest żadną atrakcją [Jest, jest] No ale ewntulanie mogę przyjść dla drużyny !
- Teraz to ja Focha strzele i to z przytupem.Pa ! odwrócił głowę.
- No morze i dla ciebie też. Oj głupku nie Fochaj. Odwróciłam jego głowę prawą ręką po czym pocałowałam delikatnie w policzek.Sama nie wiem co mną kierowało. Trochę zawstydzona odwróciłam się i rzuciłam przez ramię "do zobaczenia"

Weszłam do domu zdjęłam trampki i pomaszerowałam do salonu gdzie siedział z bananem na twarzy mój kuzyn.
- z czego się tak cieszysz ?
-z was.
- Jakich znowu nas ? co ci znowu do głowy strzeliło ?
-widziałem jak go pocałowałaś ! Ale z was piękna para jest hoho. zamyślił się mój kuzyn.
- zwykły przyjacielski pocałunek nic więcej i żadna para jesteśmy tylko kumplami.Wzięłam poduszkę i trafiłam prosto w Piszczka. Co jak co ale cel to ja zawsze miałam.
- on nie był mi dłużny i mi oddał. I właśnie tak zaczęła się nasza wojna na poduszki.
 Pomocy ratunku Dusisz mnie puszczaj mnie i to już ! powiedziałam ostatkiem sił wygrzebując się z pod poduszek i kuzyna.Wstałam i poszłam do swojego pokoju położyłam sie na łóżku włączyłam muzykę.I dopiero teraz uświadomiłam sobie że pocałowałam Mario że wtedy poczułam miły impuls , przecież to tylko zwykły całus w policzek a dla mnie jakby coś znaczył ale nie ja nie mogę się zakochać nie teraz nie po tym co mnie spotkało.
_________________________________________________________________________________
 Drugi rozdział. Przepraszam za błędy, literówki etc. niestety nie jestem w stanie wszystkiego wyłapać ;C
Co do opowiadania to na razie nie będzie wielkiej miłości. .A właśnie i jeszcze jedno była bym  bardzo wdzięczna za jakikolwiek komentarz naprawdę będę wam wdzięczna bo sama nie wiem pisać czy nie pisać ....




piątek, 26 października 2012

Sama sobie się dziwie że tak chętnie się zgodziłam na to pójście z kuzynem. Zwykle jestem osobą bardzo nieśmiałą i rzadko zdarza mi się wychodzić. W sumie to mam nadzieje że ten wyjazd to zmieni ,że odetnę się od tego wszystkiego co spotkało mnie tam w Polsce. Morze to wyglądać tak jakbym chciała uciec od tamtego świata morze i tak naprawdę jest ale nie mam siły na to  by spotykać ich na ulicach czy w sklepie. Dobrze że przyłożyłam się do lekcji Niemieckiego w szkole. Wiadomo jeszcze są jakieś mankamenty i postaram się to jak najszybciej zmienić. 
- Halooo Ziemia do Julki ! 
- Co ?
- Pytałem czy poradzisz sobie z językiem.Wiesz te lekcje w szkole ... 
- Czy ty sugerujesz mi że ja się nie uczyłam języków ? No oczywiście że umiem się dogadać ! powiedziałam jednym tchem i upiłam ostatni łyk herbaty. 
- Zobaczymy, zobaczymy. Jeszcze będziesz mnie błagała żebym został twoim tłumaczem. Droczył się zemną Łukasz. 
-chciałbyś ! powiedziałam i wystawiłam język kuzynowi ,i szybko pobiegłam na górę. 
Dzień mogę zaliczyć do udanych w końcu porządnie nagadałam się z moim kochanym kuzynem. no a teraz czas spać bo jutro punkt 9 kuchnia śniadanie a później trening. Trochę stresuję się tym czy się dogadam z zawodnikami Borussi w końcu nauka w szkole a rozmawianie to całkiem co innego. 
                                                                         ***
Spałam sobie w cieplutkim łóżku aż nagle słyszę głos Łukasza : 
-aaaaaaaaaa nie  zdążymy już po dziewiątej  wstawaj Jula ! Darł się w niebo głosy mój kuzyn.
- Jak to przecież nastawiłam budzik. w tym momencie spojrzałam na telefon leżący na stoliku. okazało się że się rozładował. Wstałam  podeszłam do szafy szybko wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki się ubrać szybko pomalowałam rzęsy wyczesałam włosy i pobiegłam na dół. 
Na zegarze widniała godzina 9.30.
- Wolniej się nie da ?zapytał głupio mój kuzyn. 
- da się. odpowiedziałam po czym wzięłam kanapkę i pobiegłam do samochodu Piszczka. 
 Dom mojego kuzyna był dosyć nie daleko od signal iduna park. W jakieś 15 min. dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do wejścia na obiekt. 
- Ładnie co ?  
- szału nie ma dupy nie urywa. 
-że co proszę ? wszyscy którzy tu przychodzą zachwycają się ty obiektem a ty szału niema ? 
- tak tylko powiedziałam. Całkiem tutaj ładnie macie. uśmiechnęłam się miło.
Łukasz zostawił mnie na chwile samą i poszedł do szatni przebrać się. usiadłam wygodnie na trybunach i czekałam. Po minucie podszedł do mnie trener Dortmundu.Wiedziałam teraz że muszę zmierzyć się z moim Niemieckim który nie był doskonały.
-Witam Jestem Jurgen Klopp. Ty pewnie jesteś Julia kuzynka Łukasza ? 
- Dzień dobry tak jestem kuzynką Piszcza. 
Z panem Kloppem rozmawiało mi się bardzo miło a dogadanie się nie sprawiało mi większych trudności. Gdy na murawę weszli piłkarze trener wstał i  kazał się im przedstawić. Każdy podchodził do mnie i witał się a to uściskiem dłoni a to przyjacielskim przytuleniem. poznałam już prawie wszystkich. Gdy podszedł do mnie dosyć niski piłkarz chociaż przy moim mega niskim wzroście i tak był wielki. 
- Jestem Mario - Goetze Mario. Powiedział tak jak by był Jamesem Bond'em. co strasznie mi się podobało. Zaczęłam się donośnie śmiać, przerwał mi głos Mario.
- A czy ty zdradzisz mi swoje imię ?
- tak. Julia jestem.  powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Łukasz mówił że Polki są ładne ale nie wiedziałem że aż tak ty. Wszystkie Polki są takie ładne jak ty ? zapytał Goetze.
Czułam że zapuściłam niezłego buraczka trochę mnie zatkało ale musiałam coś odpowiedzieć mojemu rozmówcy.
- Wszystkie polki są ładne. Ale ja nie.Czułam jak się czerwienie.
- Głupoty opowiadasz.
 Naszą rozmowę przerwał głos jakiegoś chłopaka jak sądzę był to Lewandowski. 
- No no gołąbeczki zobaczycie się na imprezie a teraz Mario jest nam potrzebny ! powiedział brunet.
- Jakie znowu gołąbeczki ! Jaka impreza Piszczu tłumacz się dlaczego nic mi nie powiedziałeś? 
- bo to miała być impreza niespodzianka ale nasza papla Lewy się musiał wygadać.Powiedział po Polsku niby oburzony Łukasz.
 Jak wiadomo w BVB jest trzech polaków więc tylko oni to zrozumieli.
- Następnym razem nic nie powiemy naszemu lewusowi. odezwał  się Kuba. 
Zawodnicy wrócili do treningu. Ale i tak mi się nie nudziło , wręcz przeciwnie byli bardzo bardzo pozytywnymi osobami i czułam że nawiązuje z nimi dobry kontakt po prawie 3 godzinach wyszliśmy z obiektu. Impreza miała zacząć się o 18 więc mieliśmy mnóstwo czasu . Po drodze do mieszkania pojechaliśmy do sklepu i zrobiliśmy zakupy bo mój kuzyn jak zwykle  miał w lodówce pustki.
Wróciliśmy do domu i zrobiliśmy spaghetti. Usiedliśmy do stołu. 
- Wow Julka jak ty świetnie gotujesz. Dlaczego ja cie wcześniej tu nie przywiozłem ? 
- I tak zmywasz po obiedzie powiedziałam z uśmieszkiem. 
- Po takim obiedzie to ja mogę zmywać kuzynko kochana. 
-Taa jasne czego chcesz  bestio ? 
- odwieziesz swojego ukochanego kuzyna po imprezie plizz 
No cóż zrobił tę swoją minę ala kot ze shreka i musiałam się zgodzić.
-Czy kochanego to nie wiem ale odwieść od wiozę a teraz pozmywaj.ja idę po oglądać tv dopiero 16.
Poszłam do salonu i zaczęłam oglądać jakieś niemieckie show nawet ciekawe, po chwili dołączył do mnie Łukasz i zaczął mnie łaskotać.
- nie oddam ci pilota złoczyńco. 
- oddasz oddasz .
 Po czym znowu zaczął mnie łaskotać. w końcu musiałam się poddać, i oddałam mu pilota.
On przełączył na jakiś kanał o sportowcach akurat był wywiad z Mario nie wiem czemu ale uśmiech sam cisną mi się na usta.
Spojrzałam na zegarek a tam dochodziła 17 więc poszłam na górę aby się odświeżyć i przebrać. Było ciepłe lato więc postanowiłam założyć zwiewną sukienkę w kwiatki i rzymianki a włosy zostawiłam rozpuszczone jedynie lekko je wyprostowałam. Malować się nie pomalowałam chyba że zalicza się do tego rzęsy.
                                                                     [Łukasz] 
Czekałem na moją kuzynkę przebrany i gotowy do wyjścia zastanawia mnie jedno dlaczego pojawił się uśmiech na jej ustach gdy w tv zobaczyła Mario morze się jej podobał.W sumie to cieszył bym się gdyby byli razem. I w tym momencie weszła Julka ubrana w zwiewną sukienkę wyglądała jak księżniczka. 
- Pięknie wyglądasz kuzynka.
- Tak tak odwiozę cię nie martw  się powiedziała. Wyszliśmy z domu i odjechaliśmy do zarezerwowanego przez nas naszego ulubionego klubu.

Gdy weszliśmy do pomieszczenia byli tam już wszyscy zawodnicy BVB. Nie wiem co mi się stało ale gdy zobaczyłam Mario poczułam jak robię się czerwona. Poszłam wraz z zawodnikami usiąść. Oczywiście zaczął się temat piłki. Po kilku minutach podszedł do mnie Goetze i poprosił do tańca ucieszyłam się. 
                                                               [Mario]
Gdy zobaczyłem Julię pierwszy raz bardzo mi się spodobała. Jest inna taka naturalna dziewczęca miła. gdy tylko weszła do klubu moje oczy powędrowały w jej kierunku. Widziałem że podczas rozmowy o spotkaniu nie była zbyt zainteresowana tematem i pomyślałem że to doskonały moment aby z nią za tańczyć. Poszliśmy na parkiet tańczyliśmy chyba z  5 kawałków aż w końcu Julka powiedziała. 
- matko ile ty masz siły ja padam idę usiąść.
- ok ja idę do baru po coś do picia przynieść ci coś ? 
- nie dziękuje. 

Poszłam usiąść po wykańczającym tańcu z Goetze na kanapie siedział tylko Lewy. W jego oczach widać było smutek który ukrywał uśmiechem. usiadłam i postanowiłam zagadać. 
- Co tak sam siedzisz ? gdzie wszyscy ?
- poszli na parkiet. Powiedział lakonicznie. 
- Nawet Piszczu? zapytałam aby podtrzymać rozmowę.
-Nie on siedzi przy barze. wskazał  głową na mojego kuzyna.A ty czemu już nie tańczysz ? 
- Już nie mogę. przyznałam się niebiesko okiemu napastnikowi.
- Twój Goetze cie tak wymęczył ? Jak bym miał taki skarb jak ty to bym go na rękach nosił. 
- jaki znowu mój? Lewus głupoty pleciesz uwaźam że nie powinieneś już pić źle to na ciebie wpływa. 
- Morze i jestem trochę pijany ale nie ślepy widzę jak na ciebie patrzy obejrzyj się i zobacz. 
-zrobiłam to co kazał mi rozmówca i faktycznie ON patrzył  w moją stronę ale nie widziałam w tym nic wyjątkowego.
- Patrzy jak każdy normalny człowiek.
-Nie patrzy jak zakochany, ja wiem lepiej ! zaczął się przekomarzać ze mną napastnik borussi.
-Ja wiem lepiej ! I tak przekomarzaliśmy się jak przedszkolaki. aż nagle Robert zbliżył swoją twarz do mojej i musną delikatnie mój policzek. 
-Jesteś pijany nie wiesz co robisz. powiedziałam lekko się odsuwając.
- Ależ doskonale wiem co robię 
                                                                      [Mario]
Gdy zobaczyłem że Lewandowski całuję Julię poczułem jakieś dziwne ukucie w sercu sam nie wiem co to było ale było to dziwne. Zobaczyłem jak się odwróciła do mnie i posłała mi szczery uśmiech.
W głębi serca byłem smutny i chciałem być na miejscu Roberta ale z drugiej strony wiedziałem że dla niej będę tylko przyjacielem.Mario ogarnij się o czym ty myślisz dopiero co rzuciła cie dziewczyna a ty co nie ma miłości nie ma rozumiesz  - pomyślałem.
                  
Siedziałam na kanapie obok zakłopotanego jak sądzę Lewego i myślałam o tym wszystkim. Z rozmyśleń wyrwał mnie Robert
- Patrz Piszczu na stole ! 
- Kur*a co on wyprawia chodź oszczędzimy mu kompromitacji 
Podeszliśmy do stołu na którym tańczył mój kuzyn i siłą Robert go ściągną po czym zapakowaliśmy go do samochodu i odjechałam wraz z pijanym kuzynem.Jakoś dotoczyłam go do sofy w salonie i położyłam sama poszłam na górę. 

_________________________________________________________________________________

No i jest 1 rozdział ;) mam nadzieje  że się spodoba ;>




.




środa, 24 października 2012

Siedze w samolocie do Dortmundu i rozmyślam o moim życiu o tym co się wydarzyło , o tym jak ON mógł mi to zrobić i to z kim z moją "przyjaciółką" pomimo to iż minęło dużo czasu od tego wydarzenia ja nadal czuje się zraniona.Z rozmyśleń wyrwał mnie głos
- "przekroczyliśmy granice polski za godzinę będziemy na miejscu".
Ciesze się że wyjeżdżam że zacznę studia mieszkając u mojego kuzyna tam w Dortmundzie, chyba od zawsze chciałam być psychologiem i jestem bardzo blisko celu na uczelni są już moje dane muszę jeszcze dać jakieś świadectwa itp.Znowu rozmyślenia przerwał mi miły głos 
-"zbliżamy się do lądowania prosimy zapiąć pasy"
chwilę późnej jestem już na lotnisku i czekam na mojego kuzyna.rozglądam się za brunetem i nigdzie go nie widzę no tak typowe dla Łukasza.nagle poczułam "dźgnięcie" koło moich żeber.
-zabije cie ! powiedziałam odwracając się jednocześnie.
-cześć Juluś ! powiedział z  uśmieszkiem Piszczek.
-cześć cześć. Powiedziałam niedbale.
-to co idziemy do samochodu,czy będziemy tu tak stać ?
-idziemy idziemy.
Łukasz zabrał mi moje bagaże i włożył do bagażnika.Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-dlaczego przyjechałaś tak wcześnie ? zaczął mój kuzyn.
Opowiedziałam mu o tym jak zobaczyłam Milenę i Darka razem.
-nie byli ciebie warci. Stwierdził.
Nawet nie zauważyłam a byliśmy już pod jego domem wysiedliśmy z z samochodu i weszliśmy do jego domu.
-pewnie jesteś zmęczona, idź się przespać.
- dobrze ale czy ty nie masz treningu? 
-mam za godzinę.
Byłam już w mieszkaniu kuzyna więc wiedziałam gdzie jest pokój w którym mam zamieszkać. Wzięłam swoje walizki i pośmigałam na górę położyłam walizki obok biurka i padłam na łóżko.Nawet nie wiem kiedy ale zasnęłam.Obudziło mnie trzaśnięcie drzwi.Wcale nie miałam ochoty wstawać , ale zwlekłam się z łóżka i pobiegłam na dół. Spojrzałam na zegarek który uświadomił mi że spałam 3 godziny.
-moi koledzy z drużyny chcą cie poznać.
- świetnie, szczerze mówiąc też chciałam ich poznać.
-morze pójdziesz zemną jutro  na trening ?
- bardzo chętnie. 

___________________________________________________________
to mój pierwszy post nie sądzę że jest jakiś udany ale jak na pierwszy mam nadzieje jest ok.